Obama, Kennedy XXI wieku…
Co łączy Obamę z Kennedym? Jego medialny (marketingowy) wizerunek bożyszcza tłumu. Anty Busha, który chce wyprowadzić wojska z Iraku i Afganistanu. Oraz to, że ciągle, nawiązuje do Kennedych na rozmaite sposoby.
Jestem pewny, że w amerykańskim jednopartyjnym (dwubiegunowym) systemie politycznym, gdzie nie dokonuje się elekcji prezydenta, tylko jego selekcji z już dobrze znanych kolesiów senatorów, on tam ze swoją polityką nie pasuje. Nie ma miejsca na takiego kto by naprawdę chciał ukręcić kurek z dolarami z bliskiego wschodu. Choć po analizie skłonności politycznej można by mieć mglistą nadzieję, że coś się zmieni w polityce zagranicznej IUSA (Imperial United States of America). To po głębszej analizie, wszytko staje się jasne… zresztą Obama sam się wygadał….
Jest coś jeszcze. Obama może być takim prawdziwym czarnym Kennedym, uosobieniem setek lat segregacji rasowej i rasistowskich ucisków dopiero po śmierci. Jako symbol… martwy męczennik będzie wart znacznie więcej dla polityki w IUSA niż żywy.
Sądzę, że ktoś to zrobi. Albo rasiści, albo neonaziści, albo służby specjalne jak Kennediego. Ale tak czy inaczej odpowiedzialność spadnie dna terrorystów. I tu mogą to być terroryści z Iranu. I tak ofiara złożona z prezydenta uświęci kolejną wojnę o ropę. (A tak naprawdę o dolara).
Czy to się stanie? Nie wiem. Ale mam takie złe przeczucia. Zastanówcie się, jaką potężną bronią do manipulacji społeczeństwem byłby menczennik z pierszego czarnoskurego prezydenta IUSA? Czy to nie jest kuszące dla „ludzi za kurtyną” by tego dokonać? Raz już to zrobili – 22 listopada 1963 czemu nie mieli by dokonać tego ponownie.
