Archiwum

Archiwum dla ‘Praca’ Kategoria

Bamboo Pen & Touch – Wacom

Wrzesień 3rd, 2010 1 komentarz

W kwietniu kopiłem sobie tablet graficzny Bamboo Pen & TouchWacom główną inspiracja do tego zakupy była potrzeba zwiększenia precyzji pracy i poprawienia jakości produkowanych prze zemnie grafik, głownie na potrzeby stron internetowych. Oraz parę filmów w stylu speeddraw np:.

Przed zakupem trzeba było wybrać najlepszy sprzęt na jaki było mnie stać… budżet był niewielki zaledwie 300zł. Nie było to trudne gdyż już na samym początku odrzuciłem wszelkie inne firmy poza Wacom. Jest to firma legenda jeśli chodzi o tablety. Świat tabletów graficznych dzieli się na Wacom i reszta. W zasięgu cenowym było kilka modeli wybrałem Pen&Touch.

Piórko:

Czułość i jakość wykonania na przyzwoitym poziomie. Tylko na piórku lekko widoczne linie formy wtryskowej. Piórko dobrze leży w dłoni, ma wgłębiony jeden bok dzięki czemu zawsze łato znaleźć przyciski. Ma odpowiednia średnice i dobrze leży w dłoni. Jedynym mankamentem jest brak końcówek o różnej twardości. Zestaw zawiera 3 zapasowe końcówki o takiej samej twardości. Za kwotę kilkudziesięciu złotych można natomiast dokupić inne końcówki.

Tablet:

Jest bardzo płaski, to zaledwie 8 mm grubości, ciężki dobrze trzymający się powierzchni, nie przesuwa się. Funkcja dotykowa to raczej bajer, poza zabawa w Google Earth nie nadaje się praktycznie do czegokolwiek innego jeśli miał bym ponownie kupować tablet to kupił bym ten sam bo to zaledwie 50żł różnicy a jestem fanem GE. Powierzchnia tabletu jet całkiem odporna na zarysowania. Po kilku miesiącach nie widać na powierzchni śladów zużycia.

Testy tabletu:

  1. Test koła – wykonany przy pomocy wzornika, koło powinno mieć idealne proporcje.
  2. Test linijki – wykonana lina powinna być idealnie prosta bez falowań.
  3. Test kropki- 5 kolejnych kropek jest stawianych w tym samym miejscu na tablecie oznaczonym przy pomocy ołówka.

A teraz twory mojego autorstwa. Jeśli kiedyś  myślałeś iż weźmiesz do ręki tablet i zaczniesz od razu tworzyć obrazy to jesteś w błędzie. Jeśli rysujesz normalnie przy pomocy pędzla/ołówka/węgla lub innej techniki precyzyjnej (malowanie ścian wałkiem się nie liczy) To wprawianie się do używania tabletu graficznego zajmie Ci kilka dni jeśli znasz się na Photoshopie. Jeśli nie… trochę to potrwa. Pomimo wszystko rysowanie przy pomocy tabletu wydaje mi się znacznie łatwiejsze.

Osobiście uważam że mam poczucie stylu i proporcji, technicznie opanowałem PS na dość zaawansowanym poziomie. Natomiast rysowanie zakończyłem w podstawówce. Nie rozwijałem swoich zdolności plastycznych i manualnych. Moje dłonie są przyzwyczajone do muszki i klawiatury. Musiałem nauczyć się rysować na nowo, a związku z brakiem praktykowania od lat sadzę iż nigdy nie będę wstanie wyrobić sobie „rysunkowej łapy”.

Oto kilka moich rysunków. To pierwszy przerys za jaki się zabrałem drugiego dnia po zakupie tabletu.

Mój pierwszy rysunek

Mój pierwszy rysunek

Oko, wersja 2

Oko, wersja 2

Używanie piórka pozwala na  znaczne przyśpieszenie prac graficznych nie związanych z rysowaniem zwiększa precyzję prac związanych z zaznaczaniem i wycinaniem obiektów, zwłaszcza w trybie QuicMask.

Oto moje ostanie dzieło.

SC-II-Medic-Boxxy inspiracja znaleziona na jednym specyficzny portalu.

Inspiracja

Nowy pomysł

Nowy pomysł

Oryginał - Star Craft  II Medic

Oryginał - Star Craft II Medic

Moje dzieło Star Craft II Medic dr House

Moje dzieło Star Craft II Medic dr House

Społeczno ekonomicze skutki piractwa komputerowego.

Wrzesień 17th, 2009 3 comments

Piractwo przeciwdziała globalnemu ociepleniu

Piractwo przeciwdziała globalnemu ociepleniu

Trwająca nagonka procesowo-legislacyjna, proces The Pirate Bay, potem wprowadzenie prawa BREIN w Szwecji, ostatnio przepchnięta ustawa HADOPI we Francji, oraz próba aplikacji prawa USA na terytorium Włoch, skłoniła mnie do zastanowienia nad istotą i wpływem piractwa komputerowego na społeczeństwo od strony ekonomicznej.

Czy piractwo komputerowe jest kradzieżą?

Zacznijmy od definicji prawnej „kradzieży”.

Kradzież (art. 278 kk) to zabór cudzej rzeczy w celu przywłaszczenia. Pod pojęciem zaboru rozumie się fizyczne wyjęcie rzeczy spod władztwa właściciela. Dotyczy to również przedmiotu pozostawionego przez niego w znanym mu miejscu w zamiarze późniejszego jej zabrania. Wymóg dokonania zaboru oznacza, że nie jest możliwa kradzież rzeczy znalezionej przez sprawcę lub jemu powierzonej…

Którą należy uzupełnić o definicję „rzeczy”.

Rzecz w sensie prawnym i ekonomicznym to przedmiot materialny (obiekt przyrody w stanie pierwotnym lub przetworzonym) na tyle wyodrębniony, że może stanowić dobro samoistne w stosunkach społeczno-gospodarczych (w obrocie)…

Więc według prawa, program czy plik komputerowy nie jest rzeczą. W odróżnieniu od nośnika na którym owy program, plik jest zapisany. Na podstawie definicji KK nie możemy uznać tożsamości piractwa i kradzieży.

Nawet pomijając aspekt prawny zrównywanie piractwa z kradzieżą jest w moim mniemaniu nadużyciem. To tak jak by zrównywać w odpowiedzialności sprawce kradzieży pysznego krwistego steku i sprawce kradzieży przepisu na ów stek. Owszem jest coś takiego jak kradzież pomysłu można, wpaść na ten sam pomysł niezależnie. To ze ktoś wpadnie na ten sam przepis nie czyni z niego złodzieja, ale jak ukradnie mi zeszyt z notatkami już tak. A co jeśli przepisze tylko tekst z przepisem? Czy to kradzież czy nie? Zabrał ale nie pozbawił. Nie przystaje to do pierwotnej definicji, piractwo nie przystaje do pierwotnej definicji kradzieży.

Piractwo to nie kradzież to piractwo

Piractwo to nie kradzież to piractwo

Piractwo jest określeniem i formą samą w sobie. Oderwaną pochodną kradzieży. Jest to nowa forma działania z nieodpowiednią nazwą, wywiedzioną jak sądzę z piractwa morskiego polegającego na kradzieży dóbr fizycznych.

Każdy z następujących czynów stanowi piractwo:

  1. wszelki bezprawny akt gwałtu, zatrzymania lub grabieży popełniony dla celów osobistych przez załogę lub pasażerów prywatnego statku lub samolotu i wymierzony:
    • na morzu pełnym przeciwko innemu statkowi morskiemu lub powietrznemu albo przeciwko osobom lub mieniu na pokładzie takiego statku morskiego lub powietrznego,
    • przeciwko statkowi morskiemu lub powietrznemu, osobom lub mieniu w miejscu niepodlegającym jurysdykcji żadnego państwa;
  2. wszelki akt dobrowolnego udziału w korzystaniu ze statku morskiego lub powietrznego, jeżeli jego sprawca wiedział o okolicznościach nadających takiemu statkowi charakter pirackiego statku morskiego lub powietrznego;
  3. wszelki akt podżegania do popełnienia czynów określonych w punktach (1) i (2) lub wszelki akt celowego ułatwiania popełnienia takich czynów.
Magiczna efektywność

W czasach genezy tego prawa tworzenie czegoś z niczego było zarezerwowane tylko dla magików i alchemików. Dziś stworzyć Windows-a z innego Windows-a może każdy, a prawie każdy z nas ma w domu magiczną różdżkę (komputer) za pomocą której może stworzyć coś (program) z niczego (no dobra z sekwencji polaryzacji magnetycznych) kopię programu. A efektywność mierzona stosunkiem wysiłku włożonego w osiągnięcie celu do rezultatu graniczy z magią. Dla części naszych rodziców na pewno a dla naszych babć i dziadków to czarna magia w czystej postaci. Ta ”magiczna” efektywność jest podstawą każdej firmy programistycznej, muzycznej czy medialnej.

Niegodziwość piratów

Pan Jan poszedł kupić komputer po czym idzie do Wacka i dostaje od niego płytę z systemem operacyjnym Windows Vista Ultimate którego wartość wynosi 1100 zł ale kosztuje Jana 0 zł. Czy Jan ukradł firmie Microsoft 1100 zł?

Pani Janina poszła do sklepu kupić komputer po czym idzie do Wacka i dostaje od płytę z systemem operacyjnym Ubuntu którego wartość wynosi nomen omen tyle ile na siebie zapracuje ale kosztuje Janinę 0 zł. Czy Janina ukradła firmie Microsoft 1100 zł?

Tu pojawia się pojęcie Koszt alternatywny – w wielu podręcznikach z zakresu ekonomii jest również definiowany jako koszt potencjalnie utraconych możliwości (lub jako koszt utraconych korzyści). Można to tłumaczyć w następujący sposób: Załóżmy, że otwieramy przedsiębiorstwo. Naszym głównym celem jest osiąganie jak najwyższych obrotów, ale może się zdarzyć sytuacja, w której nasze przedsiębiorstwo nie zarobi nic – właśnie wtedy tracimy potencjalny zysk, jaki moglibyśmy zarobić, gdybyśmy zatrudnili się u innego przedsiębiorcy i to właśnie jest koszt alternatywny.

Inaczej mówiąc, koszt alternatywny jest to wartość najlepszej z możliwych korzyści utraconej w wyniku dokonanego wyboru. Zatem koszt alternatywny:

  • jest zawsze ponoszony przez osobę podejmującą decyzję,
  • jest określony w chwili dokonywania wyboru,
  • ma charakter subiektywny.

Kosztem alternatywnym jest w tym wypadku koszt zatrudnienia i opłacenia setek programistów i tysięcy godzin ich pracy. W obu przypadkach dochodzi do zmarnowania tego wydatku. W pierwszym przypadku pan Jan korzysta nie odpłatnie z wysiłku programistów MS, nie ulega wątpliwości nie moralność zachowania pana Jana. W drugim przypadku pani Janina korzysta nieodpłatnie z efektów pracy innej grupy programistów i nie kupuje produktu MS.

Plakat ant piracki

Plakat ant piracki

Oboje osiągnęli korzyść, co ciekawe z punktu widzenia skarbówki pani Janina także powinna zapłacić podatek od przychodu. Swego czasu wychodziły na jaw próby opodatkowania korzyści z wykorzystania OpenOffice i próba oszacowania należności podatkowej na podstawie ceny… Microsoft Office.

Wpływ firm

Firma podejmując decyzję o wyborze niszy rynkowej musi być świadoma, choć by z analizy SWOT, zagrożeń płynących z otoczenia danej formy działalności. Firmy górnicze muszą brać pod uwagę prawdopodobieństwo występowania trzęsień ziemi, przewoźnicy muszą brać pod uwagę ceny paliw, a firmy programistyczne muszą brać pod uwagę piractwo. I biorą je świadomie. Jest to biznes który nagina jedna z fundamentalnych zasad ekonomi! Zasadę ograniczoności zasobów. Za to naginanie wolny rynek każe takie firmy piractwem równoważąc strony rynku. Czym jest ta ograniczoność (rzadkość) zasobów?

Rzadkość – jedno z podstawowych pojęć ekonomii, określające ograniczoną ilość zasobów w stosunku do nieograniczonych potrzeb.

Rozbieżność pomiędzy nieograniczonymi potrzebami a ograniczonymi zasobami, służącymi ich zaspokajaniu powoduje, że nie wszystkie potrzeby będą mogły być zaspokojone jednocześnie. Potrzeby pozostają względem siebie w stosunku konkurencyjnym – zaspokojenie jednej oznacza konieczność rezygnacji z zaspokojenia określonej części pozostałych potrzeb. Tym samym rzadkość zmusza do racjonalnego gospodarowania dostępnymi zasobami celem zaspokojenia konkurencyjnych potrzeb.

Pojęcie rzadkości stanowi kryterium podziału na dobra rzadkie i dobra wolne. W tym sensie dobra wolne to takie dobra, które występują w nieograniczonych ilościach. Takie dobra jak powietrze lub woda były uważane za dobra wolne, obecnie dominuje pogląd, że wszystkie dobra są rzadkie.”

Na podstawie powyższego można stworzyć nową definicje piractwa komputerowego.

Piractwo – to przenoszenie programów nie darmowych będących dobrami rzadkimi do grupy dóbr wolnych – darmowych- co powoduje zmniejszenie przychodu twórcy.

Niegodziwość twórców

System karny i ustalona cena wymusza na konsumentach zakup droższego produktu który mógł by być tańszy gdyby istniała realna konkurencja. Jednak dla Windows’a konkurencja nie istnieje. Jest to skutkiem patentowania oprogramowania w stanach, które na mocy prawa tworzy monopol i godzi w interesy jednostek i społeczeństwa. Linuks nie ma wystarczającego efektu sieciowego by zagrozić pozycji tego systemu operacyjnego. To także nie godziwe wykorzystanie aparatu państwowego do promowani jednego słusznego systemu. Zwłaszcza iż w szkołach podstawowych nie uświadczysz zajęć na innym systemie niż Windows.  Cały program MSDNAA jest jednym flagowym przykładem gdzie koegzystencja uczelni i firmy Microsoft daje największe owoce. Ja korzystam z tego owocu do dziś. Każdy kto zakończy studia nie musi kasować zainstalowanego Windows’a, a jeśli zachowa plik rejestracyjny może reinstalować go dowolna ilość razy i nikt nie będzie w stanie zakwestionować legalności kopi.

Monopol koncernów – zanim przejdę dalej trzeba oddać odrobinę sprawiedliwości iż monopole dzielimy oficjalnie na 3 kategorie:

  • naturalne wynikłe ze struktury kosztowo dochodowej (mały dochód wielkie nakłady początkowe) np. infrastruktura drogowo kolejowa,
  • na monopole rynkowe gdzie jedna firma zyskuje ogromną przewagę nad pozostałymi konkurentami w wyniku różnorodnych czynników np. lepszej organizacji.
  • 3 grupa monopoli najgorsza ze wszystkich, to monopole państwowe tworzone przez państwo na jego potrzeby. Zazwyczaj są to branże  o niskim nakładzie o ogromnych zyskach np. przemysł tytoniowy, telewizyjny, alkoholowy, zbrojeniowy, czy narkotykowy (ups. Napisałem narkotykowy chciałem napisać farmaceutyczny).

Co by się stało gdyby istniała firma robiąca coś z niczego a wszyscy ludzie na świecie potrzebowali tego czegoś i nie mogli by tego mieć w żaden inny sposób jak kupując u jedynego producenta? Proste była by to najbogatsza firma świata ups… to zupełnie jak Microsoft. Jeśli są wstanie być tak wysoko oznacza to ni mniej ni więcej nieskuteczność piractwa w obalaniu ich bogactwa.

Lobbing koncernów medialnych, wytwórni muzycznych, producentów oprogramowania – zwłaszcza korporacji pokroju Microsoft, Corell, Adobe, Sisco i im podobnych. Ich wysiłki i naciski na tworzących prawo maja za środek do celu wykorzystanie aparatu państwowego do wymuszenia na niepokornych piratach posłuszeństwa. Skutkiem tych wysiłków są właśnie przepisy HADOPI, BRAIN, czy proce TPB.

Piractwo a cena

Firma która ma określone zasoby kadry programistów i pieniędzy tworzy program który powiela i może to robić bez kosztowo. Gdyby MS dystrybuowało masowo Windows-y przy pomocy P2P mogli by je sprzedawać po 100 lub mniej złotych. A nie po 1100 zł. A mimo to wykorzystują swoją monopolistyczną pozycję i narzucają cenę oraz ograniczają podaż co jest sprzeczne z zasadą wolnego rynku. Wolny rynek zawsze znajdzie rozwiązanie takiego problemu – w tym wypadku piractwo.

Anty piracki plakat

Anty piracki plakat

Taki model biznesowy wynika z optymalizacji wielkości produkcji. Zwiększania produkcji i zmniejszania kosztów jednostkowych nie można ciągnąć w nieskończoność. Istnieje optymalna wielkość produkcji, która jest wypadkową wielu czynników takich jak cena, koszty stałe, popyt prognozowany i wie innych czynników. Kalkulacja ta nie kieruje się minimalizacja ceny w celu zachęcenia większej liczby klientów gdyż nie jest to jednoznaczne z maksymalizacją zysku. W wielu branżach opłaca się produkować mniej i sprzedawać drożej gdyż zwiększa to przychód jednostkowy. Jeśli M$ ustaliło cenę Windows Vista Ultimate na 1100zł to jest to wynikiem zimnej kalkulacji mającej na celu maksymalizacje zysku. Koszt lobbingu i promowania kampanii anty pirackich stanowi jego część.

Choć walka z piractwem jest wliczona w ceny wielu produktów nie tylko programów ale, miedzy innymi kser i nagrywarek, to piractwo sam o w sobie nie zostanie zniszczona przy pomocy bata, i firmy są świadome nie doskonałości i nieefektywności metod państwowych. Obniżenie kosztów oprogramowania jest jednym z wyników działalności piratów. Korzyścią dla społeczeństwa z piractwa jest obniżenie cen legalnych programów, muzyki i filmów. Kosztem są rosnące represje prawne.

Podziemny rynek dystrybucji jest manifestacją nie godzenia się części użytkowników z ceną sytemu, płyt i filmów. Część ściąganych rzeczy jest po prostu nie osiągalne w inny sposób. I tak codziennie do The Pirate Bay łączy się około 15 milionów Janosików i Robin Hood’ów. Gdy jeden człowiek robi coś w brew prawu trzeba go zmienić, jeśli 15 milionów ludzi dziennie robi coś w brew prawu to trzeba zmieniać prawo.

Źródła:

http://prawo.vagla.pl/node/8240
http://dearkitty.blogsome.com/2009/01/
http://lex.jasinski.pl/?p=48
http://pl.wikipedia.org/wiki/Rzecz_%28prawo%29

Blackout Europe

Kwiecień 21st, 2009 1 komentarz

Blackout Europe

Blackout Europe

W związku z akcją http://www.blackouteurope.eu która została wykopana na wykopie pod adresem http://www.wykop.pl/ramka/172206/warunkowy-dostep-do-internetu-glosuj-przeciwko postanowiłem stworzyć tłumaczenie tej strony i skontaktować się z jej twórcami. Na razie czekam na odpowiedz a poniżej zamieszczam moje tłumaczenie. Jeśli znalazłeś błędy logiczne i merytoryczne w tłumaczeniu daj znać. Jednak od razu zaznaczam, iż tłumacząc tekst korzystałem z zasady „Tłumaczenie jest jak kobieta, albo wierne albo piękne”. Dlatego byłem zmuszony zmienić szyk zdań i akapitów by tekst lepiej trzymał się kupy.

Europejski otwarty dostęp do Internetu jest zagrożony! 5 maja 2009 odbędzie się ważne głosowanie w Parlamencie Europejskim! Nie pozwól Parlamentowi Europejskiemu zamknąć Internetu. Jeśli do tego dojdzie nie będzie drogi powrotnej. Działaj teraz!

Internet jaki znamy jest w niebezpieczeństwie z powodu zaproponowanej pod koniec kwietnia ustawy Parlamentu Europejskiego. Pod przykrywką „pakietów” w których to klient miał by możliwość wyboru na podobieństwo pakietów telewizyjnych – z limitowaną liczbą stron, próbuje się dokonać rozbioru Internetu. W myśl nowych przepisów, dostawcy internetowi (ISP) będą uprawnieni do limitowania liczby stron internetowych do których będziesz mieć dostęp. W konsekwencji będą mogli mówić Ci z jakich usług będziesz mógł korzystać a z jakich nie. Oznacza to podział Internetu w kawałki, a wolny dostęp jaki znamy dziś będzie niemożliwy. Stworzy podział Internetu który nie pasuje do stylu jego wykorzystania dziś. Dlatego iż istotą Internetu jest możliwość nieskrępowanej i nie kontrolowanej wymiany informacji, której nie mogą ograniczać i limitować firmy lub instytucje pośredniczące. To poprawia życie obywateli, umożliwiając dostęp do wolnych i niekontrolowanych politycznie mediów stając się bastionem demokracji niewygodnym dla cenzorskich zapędów rządów które dążą do wdrożenia tego typu zmian legislacyjnych. Wymówką dla tego typu zmian jest kontrola wymiany muzyki, filmów i innych materiałów w systemach P2P pod oskarżeniem o piractwo lub pornografię. Jednak prawdziwą ofiarą tych zmian będą wszyscy użytkownicy Internetu, demokracja i niezależny dostęp do informacji i dóbr kultury.

Pomyśl o tym jak teraz korzystasz z Internetu. Z czym wiązała by się jego utrata?

Dziś Internet jest rdzeniem naszej nowoczesnej kultury, stylu życia, sposobu komunikacji i wyznacznikiem wolności. Internet jest miejscem społecznej integracji w którym się poznajemy, rozmawiamy i randkujemy. W Internecie kupujemy, rezerwujemy bilety, świętujemy, uczymy się, szukamy pracy. Jest narzędziem do współpracy, wyrażania się, wymiany myśli i poglądów, tworzenia nowych biznesów pomysłów i wynalazków bez pośredników. Każdy kto posiada stronę internetową, korzysta z Google, Skype, swobodnie wyraża swoje opinie, poszukuje wszelkich informacji, osobistych, zdrowotnych, zawodowych, edukacyjnych, każdy kto kupuje online, randkuje, słucha muzyki, ogląda wideo czy jest członkiem społeczności online ma w interesie swoim i całego społeczeństwa walkę o wolny dostęp do Internetu. Styl życia, myślenia i zarobkowania milionów Europejczyków zależy bezpośrednio od Internetu. Ograniczanie  dostępu przez, dzielenie go, limitowanie, restrykcjonowanie, nakładanie warunków i ograniczeń na korzystanie z dobrodziejstw Internetu uderzy bezpośrednio w zarobki i swobody Europejczyków. I na pewno nie przysłuży się dobrze w czasie globalnej recesji.

Tylko pomyśl – jaki jest adres twojej strony? Jeśli ludzie nie będą mieli tego adresu w swoim „pakiecie” nie będą mieć do niej dostępu. To znaczy iż nie będą mogli kupić, zarezerwować, zarejestrować się a nawet zobaczyć reklamy na twojej stronie z których to Ty masz przychód. Jeśli zarabiasz tylko na reklamach twój przychód drastycznie spadnie. Myślisz sobie a co z Amazon, Allegro i innymi gigantami? Oni z pewnością będą dostępni ale twoje reklamy Google lub jakiekolwiek inne będą tracić na odwiedzinach, staną się bezwartościowe. Skype może zostać zablokowany tak jak miało to miejsce w Niemczech gdzie nie można korzystać z tej usługi przez iPhone. Małe biznesy dosłownie znikną, szczególnie niszowe i wyspecjalizowane.

Jeśli teraz czegoś nie zrobimy – możemy stracić wolny i otwarty Internet. Nasza wolność wyboru informacji, sklepu, religii, kultury i upodobań będzie zaburzona. Nasze wolności zostaną ograniczone a uczeni historią wiemy jak ciężko jest ją odzyskać gdy raz się ją straci. Proponowane prawo niesie ze sobą wielkie ryzyko w przyszłości. Jeśli raz stanie się prawem, to praktycznie nic już na to nie poradzimy. Ludzie, nawet Członkowie Parlamentu Europejskiego którzy debatują nad tą ustawą, nie do końca rozumieją jej pełne implikacje. I próbują pod płaszczykiem „Pakietów Telekomunikacyjnych” przepchnąć ustawę która zamieni użytkowników wolnego medium w podzielone na kategorie grupy.

Chowa się przed opinią publiczną rzeczywiste konsekwencje tych zmian legislacyjnych! Zamiast zapisów stwierdzających, że ISP nie ma prawa ingerować w treści Ci przekazywane. Będzie zapis zobowiązujący ISP do informowania Cię o wszelkich ograniczeniach i limitach nałożonych na twoje łącze. Inna wersja ustawy używa słowa „warunki” – i jest stanowczo proponowane byś to Ty je wypełniał, by móc korzystać z danych usług Internetowych. System kontroli jest opisywany jako „niewidoczny” dla użytkownika – z oczywistym wyjątkiem mówiącym iż twój dostawca (lub dostawca twojego dostawcy) będzie miał prawo do ograniczania twoich swobód i nakładania obowiązków, inaczej po co był by obowiązek informowania cię o nich?

Wszyscy mamy swój udział w Internecie! Trzeba działać już teraz, aby go ochronić! Co ty możesz na to poradzić?

Powiedz Parlamentarzystom by głosowali przeciwko „dostępowi warunkowemu” do Internetu! Przypomnij im, że potrzebują Twojego głosu w Czerwcu, a internet daje nam możliwości by obserwować i oceniać ich działania. Musisz wiedzieć, że nie jesteś sam/a. Setki organizacji i tysiące ludzi pracują nad tym już teraz, kontaktują się ze swoimi parlamentarzystami i informują ich o tej sprawie.

Działaj teraz:

  1. Pisz listy, dzwoń lub wysyłaj e-maile do członków Parlamentu Europejskiego. Tutaj masz link z adresami i telefonami. Możesz także wykorzystać program który wysyła listy do wszystkich parlamentarzystów. Upewnij się czy naprawdę otrzymali wiadomość. Razem musimy wywrzeć odczuwalną presję. W śród linków znajdziesz list. Przerób go według własnego uznania, podkreślając czym dla Ciebie jest wolność i swoboda w internecie.
  2. Propaguj i rozpowszechniaj informacje o tej akcji.
  3. Subskrybuj tą stronę by być na bieżąco. Jeśli możesz przetłumacz lub zgłoś poprawki do tłumaczenia.

Poniżej możesz pobrać plik tekstowy w którym zapisałem wszystkie adresy e-mail Polskich Parlamentarzystów. Wysyłając e-maile programami pocztowymi korzystajcie z opcji UDW. (Ukryte Do Wiadomości) dzięki temu odbiorca nie będzie wiedział, że list był rozsyłany masowo. Staraj się wysyłać listy fizycznie – można liczyć, że te będą mniej ignorowane.

Spis adresów Posłów Parlament Europejskiego (426)

Koniec z poborem wojskowym

Sierpień 3rd, 2008 2 comments

W odniesieniu do artykułu na www.gazeta.pl..

Nareszcie proces uzawodowienia Armii Polskiej rozpoczął się na dobre.  Nie mam wątpliwości co do tego, iż uzawodowienie armii poprawi jej efektywność ekonomiczną i ogólnie pojętą jakość. Zamiast tracić kupę kasy na szkolenie wymieszanej zbieraniny leserów i zapalonych żołnierzy. Część osobników takiej masy ciągnie resztę do dołu. Przyczyniając się do szerzenia niepożądanych zjawisk społecznych, jak narkomania i alkoholizm. Jednak część z tych poborowych idzie na ochotnika bo ma nadzieję/marzenia/wyobrażenia, iż choćby krótka służba wojskowa (szkolenie) jest im potrzebna, z różnych powodów. Od patriotyzmu po choćby przygodę lub po prostu lubią militaria.

Pozornie może Ci się to wydać sprzecznością… jeśli powiem, że jestem pacyfistą, ale zaliczam się do tej drugiej grupy. Choć nie było mi dane być w wojsku, to bardzo bym tego chciał. Nie za długo ale jako absolwent mogłem iść na 3 miesięczne przeszkolenie wojskowe. Może jeszcze w październiku się załapie ale to raczej marne szanse.

Pytanie po co?

Po to by w razie wojny nie być pierwszą linią mięsa armatniego. Jako kapral podchorąży był bym może 3 linią. Ale nie o mięsko mi chodzi. Chodzi o wiedzę, umiejętność posługiwania się bronią, znajomość struktur dowodzenia, zachowań, rozkazów i całej tej otoczki logistycznej jakiej można by się spodziewać w razie konfliktu zbrojnego na trenie RP.

I tu dochodzę do sedna. W uzawodowieniu armii dostrzegam pewne zagrożenie. Likwidacja przymusowych szkoleń oznacza powolną utratę tej wiedzy ze społeczeństwa. W razie konfliktu 120 tysięcy żołnierzy Polskiej armii zawodowej zostało by pokonanych w ciągu kilku tygodni. Nawet gdyby nie została użyta broń nuklearna.

Nawet taki fenomenalny Blitzkrieg z 2003 roku w wykonaniu armii USA  w Iraku, zakończył się przejściem do wojny okopowej a dokładniej mówiąc do partyzantki. Po upadku armii, jedyną rzeczą jaka pozostaje społeczeństwu i powstrzymuje okupanta jest wojskowe podziemie – partyzanci dziś potocznie  zwani terrorystami. Oczywiście w obecnej sytuacji geopolitycznej możemy się czuć bezpieczni, przecież NATO nam pomoże…

…tak jak za czasów II Wojny Światowej.

Kategorie:Polityka, Praca Tagi:, ,

Koniec współpracy z Capital Polska Sp. z o. o.

Lipiec 4th, 2008 Brak komentarzy

Właśnie wysłałem do Ł. N. e-mail z podziękowaniem za współprace. Oczywiście zażądałem wypłacenia należnej mi pensji za przepracowany okres. Oczywiście sądzę, że kasy 272zł nie zobaczę…

W tedy przystąpię do planu B, czyli osobistej satysfakcji w propagowaniu świetlistej prawdo o Capital Polska Sp. z o.o.

Jak ktoś chce wiedzieć jak wyglądało 5 dni mojej pracy, polecam film Boiler Room, oraz parę artykułów z Wikipedii, oto linki:

Koniec współpracy z Capital Polska Sp. z o. o.

A tak wyglądało interview, tylko nie o milionach dolarów a o setkach tysięcy złotych.

Chcieliście wydymać Freda – teraz Fred wydyma was!

Lipiec 3rd, 2008 Brak komentarzy

W czwartek 27 czerwca podpisałem umowę (zlecenie) ze wspomnianą firmą Capital Polska Sp. z o. o.  Praca nawet fajna, niezwykle kusząca finansowo. Wreszcie okazja bym mógł zrealizować swoje marzenia…

Czy aby na pewno?

Już we wtorek wieczorem zacząłem czuć smród. Choć nadzieja, która zagościła w mym sercu, promieniowała do mózgu i całkowicie blokowała trzeźwe myślenie. Od paru dni przewalały się przez moje ręce stosy papierów. I bił od nich wielki brak profesjonalizmu. Brak profesjonalizmu, to mało powiedziane. Jaka normalna, szanująca się firma, może wysyłać do swoich potencjalnych klientów pisma, które roją się od błędów interpunkcyjnych.

Dziś zajrzałem na forum http://forum.gazeta.pl i z przerażeniem zacząłem czytać. Najpierw postanowiłem, że pracuję do 15 lipca. Ale teraz jestem skłonny PIERDOLIĆ ich już w piątek. A to dlatego by nie wyjechać z Warszawy nie mając satysfakcji.

Jeśli mi nie zapłacą za przepracowane dni, to będą mieć ze mną do czynienia. Nagram go na telefon jak będę z nim rozmawiał o drażliwych tematach. I jak mi nie zapłaci za przepracowane dni, to porozmawiamy inaczej.

Jutro tzn. (03.07.2008) dokończę knuć plan zemsty i w piątek dam znać co z tego wyszło.

Kategorie:Praca Tagi:,

Szósta wyprawa Gdańsko-Warszawska

Czerwiec 26th, 2008 Brak komentarzy

Minione tygodnie przyprawiają mnie o zawrót głowy. Od obrony nie minęło wiele czasu. Chodziła mi po głowie myśl „pasożycie do roboty”. Wiec postanowiłem 9 czerwca przejść się do PUP i zaktualizować swoje dane. Zgadnie z moimi oczekiwaniami chcieli potwierdzenia, wiec zadzwoniłem do dziekanatu z zapytaniem kiedy to raczą rozdać dyplomy. Ku mojemu zaskoczeniu (spodziewałem się września-października) usłyszałem, że rozdanie jest w czwartek 19 czerwca. Uradowany wróciłem do domu, ugadałem się na wyjazd na środę by móc załatwić formalność.

Z samego rana w poniedziałek 16 czerwca, dostaję telefon od mojego niedoszłego klienta, mojej byłej niedoszłej firmy. Z zapytaniem czy nie znam kogoś kto robi strony internetowe. Wiedziałem, że gość jest z Trójmiasta i nie zastanawiając się długo  zaproponowałem siebie, bo i tak przymierzałem się wyjechać do Gdańska. Teraz nadarzyła się okazja do upieczenia 2 pieczeni przy jednym ogniu. Oczywiście padło zapytanie o cenę, a ja szczerze niezorientowany w cenach powiedziałem 300zł. On się zgodził i  zaproponował bym przyjechał we wtorek. Dwa telefonu potem byłem już umówiony na 17-stą dnia następnego, 400km dalej.

Szybka organizacja i 18 czerwca byłem w trasie do Gdańska. Jak to zwykle musiałem się pobujać w autokarze i wyciągnąć laptopa by sprawdzić pocztę :D   Dostałem e-mail…  Pierwsza odpowiedz w sprawie pracy skierowana bezpośrednio do mojej osoby, przyszła do mnie w trakcie podróży. Nie zastanawiałem się długo i nasmarowałem e-mail z odpowiedzą, że nie mogę przyjechać na rozmowę kwalifikacyjną bo mam rozdanie dyplomów i bla bla bla… że najwcześniej w piątek… i w ogóle z myślą, że nic z tego nie będzie.

Dojechałem do Gdańska o 16:40, zostawiłem toboły, pojechałem na spotkanie. Wziąłem materiały, trochę  pogadałem i wróciłem do „domu”. Mało co mnie tak wnerwiało, jak robota strony internetowej www.janis-shipservice.pl na czas. Dostałem od właściciel (spoko kolesie) szablon, zapewne nawet nie zdawali sobie sprawy, że szablon ten zawierał arkusz CSS. Nieskomplikowany ale całkiem dobrze pomyślany jedno kolumnowy szablon. Zamiast robić od nowa stare badziewie w tabelkach postanowiłem wykorzystać ten właśnie szablon. Właściwie jako samą strukturę strony + arkusz stylu kaskadowego. Siedziałem do 1 w nocy, wstałem rano o 7 i ruszyłem do dalszej pracy.

Ale najpierw odebrałem pocztę… tam taki ładny kwiatek, zaproszenie na rozmowę w piątek o 9.30 w Warszawie. A już spisałem ich na straty. Czy się wyrobię? Na szczęście był autobus odjeżdżający o 22.15 z Gdańska do Warszawy na 4.30…tak powstał nowy złowieszczy plan :)

Praca nad stroną nie była już kłopotliwa. Może lekko nudna. Rankiem do godziny 10 zrobiłem prawie ostateczną wersję. Pojechałem do nich do biura, wypiłem kawkę, odbyłem konsultacje autorską. I zarobiłem 400zł zamiast planowanych 300zł.

Pewnie powiecie „looser” za 400zł zrobił stronę. No cóż, mój poprzednik złożył ofertę 1500zł i oczywiście nic nie zarobił. A jak miałem kasę na niespodziewaną wyprawę do Warszawy. A zleceniodawcy byli na tyle mili, że podwieźli mnie na dworzec. Około 14:30 zostawiłem torbę i plecak z laptopem w skrytce na dworcu, zanim skrytka zaczęła odliczać wyjąłem plecak ze skrytki bo jego przechowywanie naruszało regulamin skrytki… a to pech…

Wpłaciłem kasę do banku i pojechałem do Politechniki. Ugadałem się z szatniarkami by użyczyły mi togi po ceremonii, na sesję zdjęciową.

Ceremonia zaczęła się wielką wpadką, delikatnie bylem WKURWIONY, bo nie zagrali Cantamus – Gaude Mater Polonia. Coś im odmówiło posłuszeństwa. Przemowa dziekana była całkiem do rzeczy, natomiast prodziekan pojechał ostro. Odniósł się do ostatniego najazdu policji na politechniczne akademiki. „Może to nie takie złe, że ci policjanci zetkną się ze studentami, może się nawrócą i przyjdą studiować na PG” czym wywołał śmiech na sali :)

Po pogaduszkach rozpoczęło się wręczenie, dyplomów. I ku mojemu zaskoczeniu puścili

Audio clip: Adobe Flash Player (version 9 or above) is required to play this audio clip. Download the latest version here. You also need to have JavaScript enabled in your browser.

. To była chwila na którą czekałem 5 lat! I była idealnie taka sama jak ją sobie przez te 3 lata wyobrażałem.

Chwytałem każdą sekundę, każdą nutkę i słowo tej piosenki. Nigdy nie zapomnę tej chwili. Życzę każdemu człowiekowi, każdej istocie we wszechświecie, by było jej dane odczuć tą dumę, pasję i powagę chwili jaką wtedy czułem.

Po ceremonii popędziłem by zrobić fotkę u fotografa. Jak na złość, żaden nie robił zdjęć studyjnych. Dopiero na 6 minut przed zamknięciem trafiłem do 4 salonu w którym robili takowe zdjęcia. Ciach ciach i była fotka, chyba najdroższa w jaką kiedykolwiek zrobiłem. Taksówką pojechałem pod Politechnikę Gdańską. Oddałem togę i (chyba) po raz odstani przekroczyłem jej próg.

Zgodnie z planem o 22.15 wyjechałem z Gdańska do Warszawy. O 4.35 rano bylem na dworcu zachodnim w Warszawie.  Trochę zagubiony, nie wiedziałem w którą stronę jest centrum bo nawet Pałacu Kultury nie było stamtąd widać. Wyjąłem komórę odpaliłem www.google.com/gmm i już wiedziałem co i jak. U Gamblera byłem o 5:20 20 czerwca. Ogarnąłem się i poszedłem spać. Wstałem o 7.00 i pojechałem na umówione miejsce. Rozmowa była zadziwiająco lajtowa. Wręcz zdziwiłem się czemu tak mało chcą o mnie wiedzieć. Bardziej opisywał mi swoja firmę niż chciał moich odpowiedzi. Oczywiście zapytał się ile chcę zarabiać, powiedziałem mu OCENZUROWANO. Ale to i tak było znacznie mniej niż ich oferta :) .

Jeśli chodzi o płace… to jest to temat TABU i choć niektórzy wiedzą co nieco, na blogu nie napiszę ile. Powiedzieli, że oddzwonią, oczywiście byłem tak podniecony kwotą, że wypaplałem się co niektórym :) Wróciłem do domu i czekałem na opowiedz, cicho licząc na telefon. I… zadzwonił jakiś inny koleś z Warszawy, zaprosił na rozmowę kwalifikacyjną. Przezornie powiedziałem, że nie interesują mnie zarobki poniżej kwoty OCENZUROWANO zł netto – nie oddzwonił.

Ale jeszcze tego samego dnia, dzwoni Ł. N. „Witam! Panie MrMgr zaakceptowaliśmy Pana kandydaturę, zapraszamy do Warszawy na szkolenia. Oczywiście gębę miałem szerzej roześmianą niż emotikon :D .

Dziś był 2 dzień szkoleń i jednocześnie 1 dzień pracy. Trochę nudne to dzwonienie. Ale jak dostanę wypłatę to zacznę inaczej do tego podchodzić.

Jutro podpisuję umowę…

Wyjazd na rozdanie dyplomów

Czerwiec 17th, 2008 Brak komentarzy

Niespodziewanie już dziś za 4 godziny muszę wstać i szykować się do wyjazdu. W czwartek mam upragnione rozdanie dyplomów magisterskich na Politechnice Gdańskiej.

A wyjeżdżam już dziś, gdyż nadażyła się okazja do zarobienia paru groszy. Nie wiem czy 300zł to dużo czy malo za taką stronę. Po przerobieniu teama do WordPressa, statyczna strona w HTML’u wydaje mi się dziecinną igraszką.

Kategorie:Praca, Studia Tagi: