Archiwum

Archiwum autora

Nobel dla Baracka Husaina Obamy

Październik 9th, 2009 2 comments

Medal Nobla

Medal Nobla

No fajnie Nobel dla Obamy, ciekawe za co? Siedzi na stołku prezydenta dopiero od roku. Co On takiego zrobił? A nie wywołał jeszcze wojny w czasie swej namaszczonej władzy… A może jakieś wojny zakończył? Zabrał wojska z Iraku, Afganistanu?

Po czynach go poznacie i sądzić będziecie. To jest  nagroda na wyrost, na pokaz i nie wiem jeszcze po co, ale nie spełnia moim zdaniem jej istoty. W ocenie dokonań osoby post-faktum. Jeśli Barack Hussein Obama wywoła (lub nie zapobiegnie) wojnie z Iranem to co? Kapituła odbierze mu nagrodę?

AKTUALIZACJA:

To musiało być ukartowane już dawno, gdyż termin nominacji na nobla upływał 14 dni po wyborach prezydenckich. Innymi słowy w ciągu 12 dni od ogłoszenia wyników wyborów w USA, ktoś podjął decyzję że bycie prezydentem USA zasługuje na nagrodę Nobla. Problem w tym, że dewaluacja tej nagrody postępuje z roku na rok. A jeśli konsekwencją działań nowego noblisty będzie kolejna wojna to kto wie, może ktoś w końcu odmówi jej przyjęcia i stanięcia w jednym szeregu razem z np. Nixonem.

Charakteru całej tej historii dodaje jeszcze FAKT nadania nominacji do nobla dla Adolfa Hitlera i dla Józefa Stalina, tego drugiego nominowano dwa razy do tej zacnej nagrody…

Irlandzkie referendum w sprawie Konstytucji Europejskiej

Październik 1st, 2009 Brak komentarzy

[Wpis nie cenzurowany, muszę odreagować]

Flaga EU NO

Flaga EU NO

Po pierwsze, nie pomyliłem się w tytule. Traktat Lizboński to nic innego jak przerobiona wersja odrzuconej Konstytucji Europejskiej. Widocznie poczucie narodowości europejskiej było zbyt słabe by przyćmić ciemne strony Konstytucji Europejskiej (dalej KE, lub TL) i została odrzucona w referendum we Francji i Holandii.

Próba przyjęcia tego samego dokumentu pod inna nazwą skłoniła mnie do zmiany zdania na jej temat. Podczas gdyby  dano wybór ludowi, by to on, jako suweren władzy, podjął jedną z najważniejszych decyzji w Europie  byłbym skłonny zagłosować na TAK. Ale gdy widzę że rządy  próbując na siłę przyjąć KE panikują i odbierają obywatelom ich prawo do wyboru, jestem na NIE. Bo podskórnię czuję, ze jest tam smród, dlatego przeczytałem KE… i tym bardziej jestem na NIE.

Po wyniku referendum irlandzkiego, Europejskie elity władzy znalazły się w dupie. A każąc Irlandii głosować ponownie nad tym co już raz odrzucili weszli do dupy jeszcze głębiej. To w tedy ostatecznie zdecydowałem ze przegięli pałę. Było powiedziane, że traktat przyjmowany jest jednogłośnie przez wszystkie państwa! Nie demokratycznie lecz jednogłośnie, takie były zasady! Nie ma to znaczenia, że ludność Irlandii to zaledwie 0,62% ludności europy. Zasady były jasne! Traktat upadł w chwili gdy Irlandczycy powiedzieli NIE.

Nakaz ponownego glosowania był niczym innym jak złamaniem jednej z najświętszych zasad demokracji, NIE znaczy NIE. Był także przykładem , że nie wolno tez ufać intencjom rządzącym EU. Polskie media przedstawiały ich jako tych lepszych niż naszych. Jako mądrych i światłych, no i znających angielski. A tu okazuje się, że są zdolni do złamania własnej obietnicy danej nie 4 milinom Irlandczyków ale całej 712 milionowej Europie.

Skoro KE ma prymat nad prawodawstwem narodowym, nawet nad konstytucją, konstytucją która była zatwierdzana z woli narodu w referendum, to jakim kurwa prawem rząd decyduje się przyjąć przepis ją przewyższający, za pomocą głosowania w parlamencie? Zrobili jakieś pojebane referendum w sprawie drogi na zadupiu Polski a w sprawie traktatu który decyduje o losie i kształcie Europy na dekady nie? Gdzie tu sens? Gdzie prawo? Gdzie demokracja?

Jak słyszę sarkiego czy innego bękarta Francji mówiącego, że Irlandia postąpiła źle i niedemokratycznie, robi mi się nie dobrze. Kłamstwo powtarzane jak mantra staje się prawdą – mówił Joseph Goebbels i kurwa miał rację!

Jutro głosowanie w Irlandii, http://pl.wikipedia.org/wiki/Referendum_w_Irlandii_w_2009_roku. Naciski na Irlandię były ogromne, nie tylko polityczne ale i ekonomiczne. Część z Irlandczyków ma już tego dość, część będzie walczyć do końca.  Bardzo bym chciał by znowu wyszło NIE, to było by jak kop w ryj zakłamanym władzom europy. Ale o takim wyniku można tylko pomarzyć. Nie zdziwiła by mnie nawet próba zafałszowania wyborów gdyby nie pokorny naród znowu powiedział NIE.

Joseph Goebbels

Społeczno ekonomicze skutki piractwa komputerowego.

Wrzesień 17th, 2009 3 comments

Piractwo przeciwdziała globalnemu ociepleniu

Piractwo przeciwdziała globalnemu ociepleniu

Trwająca nagonka procesowo-legislacyjna, proces The Pirate Bay, potem wprowadzenie prawa BREIN w Szwecji, ostatnio przepchnięta ustawa HADOPI we Francji, oraz próba aplikacji prawa USA na terytorium Włoch, skłoniła mnie do zastanowienia nad istotą i wpływem piractwa komputerowego na społeczeństwo od strony ekonomicznej.

Czy piractwo komputerowe jest kradzieżą?

Zacznijmy od definicji prawnej „kradzieży”.

Kradzież (art. 278 kk) to zabór cudzej rzeczy w celu przywłaszczenia. Pod pojęciem zaboru rozumie się fizyczne wyjęcie rzeczy spod władztwa właściciela. Dotyczy to również przedmiotu pozostawionego przez niego w znanym mu miejscu w zamiarze późniejszego jej zabrania. Wymóg dokonania zaboru oznacza, że nie jest możliwa kradzież rzeczy znalezionej przez sprawcę lub jemu powierzonej…

Którą należy uzupełnić o definicję „rzeczy”.

Rzecz w sensie prawnym i ekonomicznym to przedmiot materialny (obiekt przyrody w stanie pierwotnym lub przetworzonym) na tyle wyodrębniony, że może stanowić dobro samoistne w stosunkach społeczno-gospodarczych (w obrocie)…

Więc według prawa, program czy plik komputerowy nie jest rzeczą. W odróżnieniu od nośnika na którym owy program, plik jest zapisany. Na podstawie definicji KK nie możemy uznać tożsamości piractwa i kradzieży.

Nawet pomijając aspekt prawny zrównywanie piractwa z kradzieżą jest w moim mniemaniu nadużyciem. To tak jak by zrównywać w odpowiedzialności sprawce kradzieży pysznego krwistego steku i sprawce kradzieży przepisu na ów stek. Owszem jest coś takiego jak kradzież pomysłu można, wpaść na ten sam pomysł niezależnie. To ze ktoś wpadnie na ten sam przepis nie czyni z niego złodzieja, ale jak ukradnie mi zeszyt z notatkami już tak. A co jeśli przepisze tylko tekst z przepisem? Czy to kradzież czy nie? Zabrał ale nie pozbawił. Nie przystaje to do pierwotnej definicji, piractwo nie przystaje do pierwotnej definicji kradzieży.

Piractwo to nie kradzież to piractwo

Piractwo to nie kradzież to piractwo

Piractwo jest określeniem i formą samą w sobie. Oderwaną pochodną kradzieży. Jest to nowa forma działania z nieodpowiednią nazwą, wywiedzioną jak sądzę z piractwa morskiego polegającego na kradzieży dóbr fizycznych.

Każdy z następujących czynów stanowi piractwo:

  1. wszelki bezprawny akt gwałtu, zatrzymania lub grabieży popełniony dla celów osobistych przez załogę lub pasażerów prywatnego statku lub samolotu i wymierzony:
    • na morzu pełnym przeciwko innemu statkowi morskiemu lub powietrznemu albo przeciwko osobom lub mieniu na pokładzie takiego statku morskiego lub powietrznego,
    • przeciwko statkowi morskiemu lub powietrznemu, osobom lub mieniu w miejscu niepodlegającym jurysdykcji żadnego państwa;
  2. wszelki akt dobrowolnego udziału w korzystaniu ze statku morskiego lub powietrznego, jeżeli jego sprawca wiedział o okolicznościach nadających takiemu statkowi charakter pirackiego statku morskiego lub powietrznego;
  3. wszelki akt podżegania do popełnienia czynów określonych w punktach (1) i (2) lub wszelki akt celowego ułatwiania popełnienia takich czynów.
Magiczna efektywność

W czasach genezy tego prawa tworzenie czegoś z niczego było zarezerwowane tylko dla magików i alchemików. Dziś stworzyć Windows-a z innego Windows-a może każdy, a prawie każdy z nas ma w domu magiczną różdżkę (komputer) za pomocą której może stworzyć coś (program) z niczego (no dobra z sekwencji polaryzacji magnetycznych) kopię programu. A efektywność mierzona stosunkiem wysiłku włożonego w osiągnięcie celu do rezultatu graniczy z magią. Dla części naszych rodziców na pewno a dla naszych babć i dziadków to czarna magia w czystej postaci. Ta ”magiczna” efektywność jest podstawą każdej firmy programistycznej, muzycznej czy medialnej.

Niegodziwość piratów

Pan Jan poszedł kupić komputer po czym idzie do Wacka i dostaje od niego płytę z systemem operacyjnym Windows Vista Ultimate którego wartość wynosi 1100 zł ale kosztuje Jana 0 zł. Czy Jan ukradł firmie Microsoft 1100 zł?

Pani Janina poszła do sklepu kupić komputer po czym idzie do Wacka i dostaje od płytę z systemem operacyjnym Ubuntu którego wartość wynosi nomen omen tyle ile na siebie zapracuje ale kosztuje Janinę 0 zł. Czy Janina ukradła firmie Microsoft 1100 zł?

Tu pojawia się pojęcie Koszt alternatywny – w wielu podręcznikach z zakresu ekonomii jest również definiowany jako koszt potencjalnie utraconych możliwości (lub jako koszt utraconych korzyści). Można to tłumaczyć w następujący sposób: Załóżmy, że otwieramy przedsiębiorstwo. Naszym głównym celem jest osiąganie jak najwyższych obrotów, ale może się zdarzyć sytuacja, w której nasze przedsiębiorstwo nie zarobi nic – właśnie wtedy tracimy potencjalny zysk, jaki moglibyśmy zarobić, gdybyśmy zatrudnili się u innego przedsiębiorcy i to właśnie jest koszt alternatywny.

Inaczej mówiąc, koszt alternatywny jest to wartość najlepszej z możliwych korzyści utraconej w wyniku dokonanego wyboru. Zatem koszt alternatywny:

  • jest zawsze ponoszony przez osobę podejmującą decyzję,
  • jest określony w chwili dokonywania wyboru,
  • ma charakter subiektywny.

Kosztem alternatywnym jest w tym wypadku koszt zatrudnienia i opłacenia setek programistów i tysięcy godzin ich pracy. W obu przypadkach dochodzi do zmarnowania tego wydatku. W pierwszym przypadku pan Jan korzysta nie odpłatnie z wysiłku programistów MS, nie ulega wątpliwości nie moralność zachowania pana Jana. W drugim przypadku pani Janina korzysta nieodpłatnie z efektów pracy innej grupy programistów i nie kupuje produktu MS.

Plakat ant piracki

Plakat ant piracki

Oboje osiągnęli korzyść, co ciekawe z punktu widzenia skarbówki pani Janina także powinna zapłacić podatek od przychodu. Swego czasu wychodziły na jaw próby opodatkowania korzyści z wykorzystania OpenOffice i próba oszacowania należności podatkowej na podstawie ceny… Microsoft Office.

Wpływ firm

Firma podejmując decyzję o wyborze niszy rynkowej musi być świadoma, choć by z analizy SWOT, zagrożeń płynących z otoczenia danej formy działalności. Firmy górnicze muszą brać pod uwagę prawdopodobieństwo występowania trzęsień ziemi, przewoźnicy muszą brać pod uwagę ceny paliw, a firmy programistyczne muszą brać pod uwagę piractwo. I biorą je świadomie. Jest to biznes który nagina jedna z fundamentalnych zasad ekonomi! Zasadę ograniczoności zasobów. Za to naginanie wolny rynek każe takie firmy piractwem równoważąc strony rynku. Czym jest ta ograniczoność (rzadkość) zasobów?

Rzadkość – jedno z podstawowych pojęć ekonomii, określające ograniczoną ilość zasobów w stosunku do nieograniczonych potrzeb.

Rozbieżność pomiędzy nieograniczonymi potrzebami a ograniczonymi zasobami, służącymi ich zaspokajaniu powoduje, że nie wszystkie potrzeby będą mogły być zaspokojone jednocześnie. Potrzeby pozostają względem siebie w stosunku konkurencyjnym – zaspokojenie jednej oznacza konieczność rezygnacji z zaspokojenia określonej części pozostałych potrzeb. Tym samym rzadkość zmusza do racjonalnego gospodarowania dostępnymi zasobami celem zaspokojenia konkurencyjnych potrzeb.

Pojęcie rzadkości stanowi kryterium podziału na dobra rzadkie i dobra wolne. W tym sensie dobra wolne to takie dobra, które występują w nieograniczonych ilościach. Takie dobra jak powietrze lub woda były uważane za dobra wolne, obecnie dominuje pogląd, że wszystkie dobra są rzadkie.”

Na podstawie powyższego można stworzyć nową definicje piractwa komputerowego.

Piractwo – to przenoszenie programów nie darmowych będących dobrami rzadkimi do grupy dóbr wolnych – darmowych- co powoduje zmniejszenie przychodu twórcy.

Niegodziwość twórców

System karny i ustalona cena wymusza na konsumentach zakup droższego produktu który mógł by być tańszy gdyby istniała realna konkurencja. Jednak dla Windows’a konkurencja nie istnieje. Jest to skutkiem patentowania oprogramowania w stanach, które na mocy prawa tworzy monopol i godzi w interesy jednostek i społeczeństwa. Linuks nie ma wystarczającego efektu sieciowego by zagrozić pozycji tego systemu operacyjnego. To także nie godziwe wykorzystanie aparatu państwowego do promowani jednego słusznego systemu. Zwłaszcza iż w szkołach podstawowych nie uświadczysz zajęć na innym systemie niż Windows.  Cały program MSDNAA jest jednym flagowym przykładem gdzie koegzystencja uczelni i firmy Microsoft daje największe owoce. Ja korzystam z tego owocu do dziś. Każdy kto zakończy studia nie musi kasować zainstalowanego Windows’a, a jeśli zachowa plik rejestracyjny może reinstalować go dowolna ilość razy i nikt nie będzie w stanie zakwestionować legalności kopi.

Monopol koncernów – zanim przejdę dalej trzeba oddać odrobinę sprawiedliwości iż monopole dzielimy oficjalnie na 3 kategorie:

  • naturalne wynikłe ze struktury kosztowo dochodowej (mały dochód wielkie nakłady początkowe) np. infrastruktura drogowo kolejowa,
  • na monopole rynkowe gdzie jedna firma zyskuje ogromną przewagę nad pozostałymi konkurentami w wyniku różnorodnych czynników np. lepszej organizacji.
  • 3 grupa monopoli najgorsza ze wszystkich, to monopole państwowe tworzone przez państwo na jego potrzeby. Zazwyczaj są to branże  o niskim nakładzie o ogromnych zyskach np. przemysł tytoniowy, telewizyjny, alkoholowy, zbrojeniowy, czy narkotykowy (ups. Napisałem narkotykowy chciałem napisać farmaceutyczny).

Co by się stało gdyby istniała firma robiąca coś z niczego a wszyscy ludzie na świecie potrzebowali tego czegoś i nie mogli by tego mieć w żaden inny sposób jak kupując u jedynego producenta? Proste była by to najbogatsza firma świata ups… to zupełnie jak Microsoft. Jeśli są wstanie być tak wysoko oznacza to ni mniej ni więcej nieskuteczność piractwa w obalaniu ich bogactwa.

Lobbing koncernów medialnych, wytwórni muzycznych, producentów oprogramowania – zwłaszcza korporacji pokroju Microsoft, Corell, Adobe, Sisco i im podobnych. Ich wysiłki i naciski na tworzących prawo maja za środek do celu wykorzystanie aparatu państwowego do wymuszenia na niepokornych piratach posłuszeństwa. Skutkiem tych wysiłków są właśnie przepisy HADOPI, BRAIN, czy proce TPB.

Piractwo a cena

Firma która ma określone zasoby kadry programistów i pieniędzy tworzy program który powiela i może to robić bez kosztowo. Gdyby MS dystrybuowało masowo Windows-y przy pomocy P2P mogli by je sprzedawać po 100 lub mniej złotych. A nie po 1100 zł. A mimo to wykorzystują swoją monopolistyczną pozycję i narzucają cenę oraz ograniczają podaż co jest sprzeczne z zasadą wolnego rynku. Wolny rynek zawsze znajdzie rozwiązanie takiego problemu – w tym wypadku piractwo.

Anty piracki plakat

Anty piracki plakat

Taki model biznesowy wynika z optymalizacji wielkości produkcji. Zwiększania produkcji i zmniejszania kosztów jednostkowych nie można ciągnąć w nieskończoność. Istnieje optymalna wielkość produkcji, która jest wypadkową wielu czynników takich jak cena, koszty stałe, popyt prognozowany i wie innych czynników. Kalkulacja ta nie kieruje się minimalizacja ceny w celu zachęcenia większej liczby klientów gdyż nie jest to jednoznaczne z maksymalizacją zysku. W wielu branżach opłaca się produkować mniej i sprzedawać drożej gdyż zwiększa to przychód jednostkowy. Jeśli M$ ustaliło cenę Windows Vista Ultimate na 1100zł to jest to wynikiem zimnej kalkulacji mającej na celu maksymalizacje zysku. Koszt lobbingu i promowania kampanii anty pirackich stanowi jego część.

Choć walka z piractwem jest wliczona w ceny wielu produktów nie tylko programów ale, miedzy innymi kser i nagrywarek, to piractwo sam o w sobie nie zostanie zniszczona przy pomocy bata, i firmy są świadome nie doskonałości i nieefektywności metod państwowych. Obniżenie kosztów oprogramowania jest jednym z wyników działalności piratów. Korzyścią dla społeczeństwa z piractwa jest obniżenie cen legalnych programów, muzyki i filmów. Kosztem są rosnące represje prawne.

Podziemny rynek dystrybucji jest manifestacją nie godzenia się części użytkowników z ceną sytemu, płyt i filmów. Część ściąganych rzeczy jest po prostu nie osiągalne w inny sposób. I tak codziennie do The Pirate Bay łączy się około 15 milionów Janosików i Robin Hood’ów. Gdy jeden człowiek robi coś w brew prawu trzeba go zmienić, jeśli 15 milionów ludzi dziennie robi coś w brew prawu to trzeba zmieniać prawo.

Źródła:

http://prawo.vagla.pl/node/8240
http://dearkitty.blogsome.com/2009/01/
http://lex.jasinski.pl/?p=48
http://pl.wikipedia.org/wiki/Rzecz_%28prawo%29

Prywatne wykopy – propozycja nowej funkcjonalnści

Sierpień 21st, 2009 2 comments
Wykop

Wykop

Witajcie Wykopowicze, mam dla was i administracji Wykopu nowy pomysł. Nie wiem czy ktoś już na to wpadł, czy ma to  Digg czy jakikolwiek inny agregator linków. Część z nas jest „nerdami” w pewnych dziedzinach. W swoich własnych grupkach społecznych tworzy własne enklawy zainteresowań, które nie interesują innych. Wymiana ciekawymi linkami o bardzo wąskiej tematyce nie przyciąga masowo ludzi. Takie linki raczej zapadają się w wykopaliskowej czeluści nigdy nie wychodząc na światło dnia głównej strony.

Dlatego wpadłem na pomysł, by każdy użytkownik wykopu mógł tworzyć mini grupy, publiczne i prywatne do których mógłby zaprosić innych użytkowników Wykopu. W ten sposób wytworzyłyby się bardziej specyficzne grupy (kategorie) linków. Np. Miasta, Zawody, Hobby, Gry itp.

Rozwiązałoby to wiele problemów, miedzy innymi Waldka i spółki z prawda2 (pozdrawiam), oldfagów i newfagów z 4chana zapychających durnymi memami wykopalisko. Po prostu znaleźli by sobie odpowiednią enklawę. Administracja też by na tym korzystała, mogli by dokładniej targetować reklamy.

Dla ochrony powierzchni dyskowej i mocy obliczeniowej serwerów, można by oczywiście nałożyć ograniczenia na liczbę możliwych do założenia przez jednego użytkownika grup, na czas życia grup nie aktywnych  itp.

Co wy na to?

P.S. Tak „Gru” i „MrMgr” to jedna osoba.

Kategorie:Informatyka Tagi:, ,

Jak karać państwo?

Sierpień 4th, 2009 Brak komentarzy

Sejm

Sejm

Jak karać Państwo w stosunkach miedzy narodowych za nie wywiązywanie się z obowiązków i zobowiązań przezeń zaciągniętych? Otóż Polska została ukarana za nieimplementowanie wyroku Trybunału Europejskiego w sprawie zwrotu VAT-u od aut osobowych kupionych przez firmy na ich użytek. Oraz za nie wprowadzenie innych dyrektyw nakazujących między innymi dostosowanie prawa polskiego do unijnego.

Odpowiedź jest prosta, otóż  oni (rządzący) mają to w dupie bo nie ponoszą tego kosztu. Państwo płaci z budżetu, natomiast posłowie prawie nigdy nie płacą za to w kolejnych wyborach gdyż jest to mało medialny element ich pracy, a właściwie ich nieróbstwa. Sytuacja taka jest nie do pomyślenia na szczeblu administracji lokalnej (powiatowej/gminnej) gzie kierownik jednostki odpowiada własnym wynagrodzeniem za swoje błędne decyzje.

Należało by wprowadzić, ich własnymi rękami albo obywatelskim wnioskiem ustawodawczym, przepis wg. którego kary wynikające za nie wdrożenie przez państwo polskie odpowiednich zaleceń spadała by na kierownictwo państwa, proporcjonalnie do ich możliwości ustawodawczej. Więc odpowiedzialności za niedoskonały stan prawny. W sytuacji obecnej, to my obywatele, płacimy podatkami kary za to, że nie wystąpiliśmy do parlamentu z inicjatywą ustawodawczą. Tylko w takim wypadku po co nam sejm.

Kara kilku milinów złotych została by potrącona od ich wynagrodzeń, w tedy zaczęli by działać.

Cenzura II

Lipiec 22nd, 2009 Brak komentarzy
W nawiązaniu do wpisu Cenzura z 15 litego 2009 r.

Nie trzeba było długo czekać. Ostatnie powyborcze wydarzenia w Iranie dobitnie pokazały, że technologia inwigilacji i cenzury wymyślana w jedynie słusznym i szczytnym celu może być wykorzystana przez dyktatora do jego własnych politycznych rozgrywek.

Przekonała się o tym opozycja w Iranie. Teraz oskarżają Nokię i inne firmy o pomoc reżimowi. Tekst artykułu znajdziecie na stronie http://religiapokoju.blox.pl.

Nigdy dnie możesz być pewien, że Ciebie to nie spotka.  Ba w większości wypadków już Cię to spotkało tylko jeszcze się o tym nie przekonałeś lub miałeś szczęście urodzić się w normalnym kraju w normalnych czasach. Czy żyjąc 80 lat w środku europejskiego kotła, w którym rozlano w ciągu ostatnich 150 lat miliony litrów ludzkiej krwi, można być spokojnym? Ja nie jestem…

Niespotykanie spotkanie

Czerwiec 10th, 2009 Brak komentarzy

W poniedziałek pojechałem do Warszawskiego lotniska Okęcie by odebrać brata z podróży. W poczekalni przylotów pewna starsza pani zapytała mnie czy rozumiem angielski. Odparłem, że tak i poprosiła mnie o pomoc w skontaktowaniu się z jej krewnymi z Warszawy. Pokazała mi karteczkę z numerem telefonu komórkowego, na który nie mogła się dodzwonić z budki telefonicznej. A w kiosku nie mogła nabyć karty SIM do swojej komórki.

Warszawa - lotnisko okecie

Warszawa - lotnisko okęcie

Z przyjemnością pomogłem użyczając swojego telefonu, ku wielkiej uldze i szczęściu starszej pani, która jak się okazało miała za sobą tysiące kilometrów podróży.

Dla mnie było to bardzo niecodzienne doświadczenie gdyż, z angielskiego korzystam tylko biernie i nigdy nie zamieniłem z kimś twarzą w twarz więcej niż kilka zdań nie licząc zajęć na studiach. Więc była to okazja także do sprawdzenia swoich lingwistycznych umiejętności. I tak przegadaliśmy w miłej atmosferze prawie godzinę.

Dopiero po kilkunastu minutach rozmowy przedstawiliśmy się sobie, i gdy powiedziała, że ma na imię Sophie nie mogłem się powstrzymać by nie wspomnieć o książce Josteina Gaardera – Świat Zofii (moja wstępna recenzja tej książki). Na dodatek ma fenomenalnie „dobrane” nazwisko do i mienia, na prawdę pozazdrościć.

Sophie opowiedziała mi, że jest w trakcie realizowania swojej podróży życia, śladami swojej rodziny, która uciekła z Ukrainy przed II Wojną Światową do Australii. Starsza pani była już kilkadziesiąt godzin w podróży. Najpierw do Sydney 200 km, Samolotem do Singapuru stamtąd do Londyńskiego Heathrow i z Heathrow na warszawskie Okęcie gdzie Ją spotkałem. Jeśli dobrze wszystko zrozumiałem to teraz, gdy pisze ten wpis jest jeszcze u rodziny w Warszawie i za 2 dni wylatuje w dalszą podróż do Ukrainy gdzie ma odwiedzić kilka miast, gdzieś w pobliżu granicy z Rumunią.

W nurcie tematów o podróżowaniu zapytałem czy słyszała historię Matta. I jak przystało na prawdziwą podróżniczkę znała. Sądzę, iż jest to człowiek, który nie jedna osobę natchnął marzeniami o podróżach… mnie także.

Po opowieści skąd i dokąd leci, tematy dyskusji zmieniały się jak w kalejdoskopie. Od świńskiej grypy, której oszołomne obwieszczenia i ostrzeżenia spotykała na wszystkich lotniskach. Po aborygenów i to jak na siłę próbuje się ich „ucywilizować” w miastach, jednocześnie niszcząc ich kulturowe dziedzictwo. Na sam koniec, przed przyjazdem jej krewnej na lotnisko zdążyliśmy omówić tematy polityczne i ekonomiczne od dziury budżetowej zrobionej przez socjalistów po wybory do Euro Parlamentu i kłopotach premiera Zjednoczonego Królestwa.

Takie niecodzienne spotkanie, wcześniej absolutnie nic nie łączyło mnie z Australią a teraz łączy mnie pamięć tego spotkania i numer telefonu, który wybrałem w poniedziałek by pomóc Sophie. A teraz wykorzystam go by powiadomić Ją o tym wpisie… mam nadzieję, że się uda i napisze jakiś komentarz – oczywiście po angielsku.

Nowa seria wpisów… debil tygodnia

Począwszy od dziś raz na tydzień będę nadawał tytuł debila za debilne pomysły. Coś na podobieństwo „Dushbag of the Day” nadawanego przez Philipa DeFranco. Jako pierwszy ten wielce nie zaszczytny tytuł otrzymuje…

Mirosław Sekuła

Mirosław Sekuła

Za pomysł nałożenia obowiązku nagrywania kupujących w sklepach monopolowych. Cały tekst artykułu z http://wiadomosci.gazeta.pl cytuję poniżej.

Czytaj więcej…

Śmierć Dolara część II

Kwiecień 23rd, 2009 Brak komentarzy

[Śmierć Dolara część I]

Zastanawiam się, czemu dolar tak bardzo poszybował w górę. Ostatnie tygodnie są powrotem do tego, do czego przywykliśmy od czasu Niksonowskiego Szoku, czyli dalszej deprecjacji dolara. Lecz wcześniej w ciągu kilku miesięcy od 22.07.2008 do 18.02.2009 złotówka straciła na wartości prawie o 2 złote.

Otóż banki centralne już od lipca 2008 pompowały miliardy do sytemu monetarnego w celu poprawy płynności. Być może już wcześniej wiedziały, co się święci.

To wywiad z 28 lutego 2008 roku dla telewizji C-SPAN, którego udziela Kongresman Paul Kanjorski. Wywiadzie kongresman Kanjorski wspomina o serii gigantycznych przelewów wykonanych 15 września 2008 roku. Prawdopodobnie Chińczycy wyciągnęli z amerykańskiego sytemu bankowego 550 miliardów dolarów, jeśli nie dokonano by zamrożenia kont, (co w rzeczywistości jest jednoznaczne z ogłoszeniem bankructwa państwa, ale kto by się tym przejmował już tyle razy to robili i nikt im za to nie wpier*** ze względu na potęgę militarną USA) z sytemu wypłynęłoby do godziny 14: 00 – 5, 5  biliona dolarów.

Dwa tygodnie później (w dniu wspomnianego wywiadu) 28 września 2008 roku senat przyjął plan Paulsena. Polegający w praktyce na dodrukowaniu pieniędzy. Nie doprowadził jednak do sytuacji, jaka miała miejsce po I Wojnie  Światowej, gdy Niemcy zmuszenie zapłacić reparacje wojenne, włączyli drukarnie pieniędzy na pełne obroty i marka niemiecka stała się warta tyle, co papier toaletowy.

Czemu dolar nie został jeszcze zeżarty przez inflację? Czemu bankowcy nie pozbywają się waluty, która jest tak bardzo nie pewna? Co podtrzymuje dolara przy życiu? Petrodolary?

Jeśli tak to hipoteza o powodzie ataku Rosji na Gruzję przytoczona, przez The Washington Times wydaje się być bardzo prawdopodobna. Owy artykuł wspomina, iż na południu Gruzji były lotniska, z których miały startować Izraelskie samoloty do ataku (nuklearnego) na Iran.

Największym zagrożeniem dla USA ze strony Iranu nie jest jakaś tam bomba atomowa czy rakieta powielona w Photoshopie.

Retuszowane Irańskie Rakiety

Retuszowane Irańskie Rakiety

Jest nią wyłom w dolarowym monopolu ropnym. Nawet Rosja rozlicza się w dolarach za dostawy surowców energetycznych. Natomiast Iran stara się uruchomić swoją Giełdę Naftową na której można by kupować ropę za dowolną walutę, co stało by się gwoździem do trumny USD. We wpisie śmierć dolara była mowa o ataku na Iran pod koniec lata, kiedy to akurat przypadkiem wybuchła wojenka w Gruzji. Co się potem działo z dolarem dobrze wiemy…

Jeśli dolar umrze to wraz z nim wszelkie banki, które w oparciu o ten kapitał kreują pieniądz. Jeżeli kapitały banków europejskich bazują na lokatach dolarowych w 30 procentach… (oby tylko) to co stanie się z Euro? I czy ewentualny kolaps europejskiej waluty nie doprowadzi do rozpadu Unii Europejskiej?

Jaki to paniczny strach przed masowymi marszami na banki musi władać europejskimi bankami i EBC, iż doprowadzili kurs EURUSD do poziomu 1.24? Jednocześnie wywołując falę inflacji w strefie Euro przekraczającą 3% i przyczyniając się do pogłębienia recesji w krajach wspólnoty (UK recesja 3%). Kiedy im się skończy amunicja i jakim kosztem?

Co zrobią Chiny i Japonia z Amerykańskimi obligacjami, jeśli USA rozpętają wojenkę z Iranem? Może zaczną nimi palić w kominku… Bo tylko do tego będą się nadawać…

Źródła:
http://www.washingtontimes.com/news/2008/sep/04/israel-of-the-caucasus/
http://pl.wikipedia.org/wiki/Ira%C5%84ska_Gie%C5%82da_Naftowa
http://en.wikipedia.org/wiki/Paul_E._Kanjorski
http://en.wikipedia.org/wiki/C-SPAN

Blackout Europe

Kwiecień 21st, 2009 1 komentarz

Blackout Europe

Blackout Europe

W związku z akcją http://www.blackouteurope.eu która została wykopana na wykopie pod adresem http://www.wykop.pl/ramka/172206/warunkowy-dostep-do-internetu-glosuj-przeciwko postanowiłem stworzyć tłumaczenie tej strony i skontaktować się z jej twórcami. Na razie czekam na odpowiedz a poniżej zamieszczam moje tłumaczenie. Jeśli znalazłeś błędy logiczne i merytoryczne w tłumaczeniu daj znać. Jednak od razu zaznaczam, iż tłumacząc tekst korzystałem z zasady „Tłumaczenie jest jak kobieta, albo wierne albo piękne”. Dlatego byłem zmuszony zmienić szyk zdań i akapitów by tekst lepiej trzymał się kupy.

Europejski otwarty dostęp do Internetu jest zagrożony! 5 maja 2009 odbędzie się ważne głosowanie w Parlamencie Europejskim! Nie pozwól Parlamentowi Europejskiemu zamknąć Internetu. Jeśli do tego dojdzie nie będzie drogi powrotnej. Działaj teraz!

Internet jaki znamy jest w niebezpieczeństwie z powodu zaproponowanej pod koniec kwietnia ustawy Parlamentu Europejskiego. Pod przykrywką „pakietów” w których to klient miał by możliwość wyboru na podobieństwo pakietów telewizyjnych – z limitowaną liczbą stron, próbuje się dokonać rozbioru Internetu. W myśl nowych przepisów, dostawcy internetowi (ISP) będą uprawnieni do limitowania liczby stron internetowych do których będziesz mieć dostęp. W konsekwencji będą mogli mówić Ci z jakich usług będziesz mógł korzystać a z jakich nie. Oznacza to podział Internetu w kawałki, a wolny dostęp jaki znamy dziś będzie niemożliwy. Stworzy podział Internetu który nie pasuje do stylu jego wykorzystania dziś. Dlatego iż istotą Internetu jest możliwość nieskrępowanej i nie kontrolowanej wymiany informacji, której nie mogą ograniczać i limitować firmy lub instytucje pośredniczące. To poprawia życie obywateli, umożliwiając dostęp do wolnych i niekontrolowanych politycznie mediów stając się bastionem demokracji niewygodnym dla cenzorskich zapędów rządów które dążą do wdrożenia tego typu zmian legislacyjnych. Wymówką dla tego typu zmian jest kontrola wymiany muzyki, filmów i innych materiałów w systemach P2P pod oskarżeniem o piractwo lub pornografię. Jednak prawdziwą ofiarą tych zmian będą wszyscy użytkownicy Internetu, demokracja i niezależny dostęp do informacji i dóbr kultury.

Pomyśl o tym jak teraz korzystasz z Internetu. Z czym wiązała by się jego utrata?

Dziś Internet jest rdzeniem naszej nowoczesnej kultury, stylu życia, sposobu komunikacji i wyznacznikiem wolności. Internet jest miejscem społecznej integracji w którym się poznajemy, rozmawiamy i randkujemy. W Internecie kupujemy, rezerwujemy bilety, świętujemy, uczymy się, szukamy pracy. Jest narzędziem do współpracy, wyrażania się, wymiany myśli i poglądów, tworzenia nowych biznesów pomysłów i wynalazków bez pośredników. Każdy kto posiada stronę internetową, korzysta z Google, Skype, swobodnie wyraża swoje opinie, poszukuje wszelkich informacji, osobistych, zdrowotnych, zawodowych, edukacyjnych, każdy kto kupuje online, randkuje, słucha muzyki, ogląda wideo czy jest członkiem społeczności online ma w interesie swoim i całego społeczeństwa walkę o wolny dostęp do Internetu. Styl życia, myślenia i zarobkowania milionów Europejczyków zależy bezpośrednio od Internetu. Ograniczanie  dostępu przez, dzielenie go, limitowanie, restrykcjonowanie, nakładanie warunków i ograniczeń na korzystanie z dobrodziejstw Internetu uderzy bezpośrednio w zarobki i swobody Europejczyków. I na pewno nie przysłuży się dobrze w czasie globalnej recesji.

Tylko pomyśl – jaki jest adres twojej strony? Jeśli ludzie nie będą mieli tego adresu w swoim „pakiecie” nie będą mieć do niej dostępu. To znaczy iż nie będą mogli kupić, zarezerwować, zarejestrować się a nawet zobaczyć reklamy na twojej stronie z których to Ty masz przychód. Jeśli zarabiasz tylko na reklamach twój przychód drastycznie spadnie. Myślisz sobie a co z Amazon, Allegro i innymi gigantami? Oni z pewnością będą dostępni ale twoje reklamy Google lub jakiekolwiek inne będą tracić na odwiedzinach, staną się bezwartościowe. Skype może zostać zablokowany tak jak miało to miejsce w Niemczech gdzie nie można korzystać z tej usługi przez iPhone. Małe biznesy dosłownie znikną, szczególnie niszowe i wyspecjalizowane.

Jeśli teraz czegoś nie zrobimy – możemy stracić wolny i otwarty Internet. Nasza wolność wyboru informacji, sklepu, religii, kultury i upodobań będzie zaburzona. Nasze wolności zostaną ograniczone a uczeni historią wiemy jak ciężko jest ją odzyskać gdy raz się ją straci. Proponowane prawo niesie ze sobą wielkie ryzyko w przyszłości. Jeśli raz stanie się prawem, to praktycznie nic już na to nie poradzimy. Ludzie, nawet Członkowie Parlamentu Europejskiego którzy debatują nad tą ustawą, nie do końca rozumieją jej pełne implikacje. I próbują pod płaszczykiem „Pakietów Telekomunikacyjnych” przepchnąć ustawę która zamieni użytkowników wolnego medium w podzielone na kategorie grupy.

Chowa się przed opinią publiczną rzeczywiste konsekwencje tych zmian legislacyjnych! Zamiast zapisów stwierdzających, że ISP nie ma prawa ingerować w treści Ci przekazywane. Będzie zapis zobowiązujący ISP do informowania Cię o wszelkich ograniczeniach i limitach nałożonych na twoje łącze. Inna wersja ustawy używa słowa „warunki” – i jest stanowczo proponowane byś to Ty je wypełniał, by móc korzystać z danych usług Internetowych. System kontroli jest opisywany jako „niewidoczny” dla użytkownika – z oczywistym wyjątkiem mówiącym iż twój dostawca (lub dostawca twojego dostawcy) będzie miał prawo do ograniczania twoich swobód i nakładania obowiązków, inaczej po co był by obowiązek informowania cię o nich?

Wszyscy mamy swój udział w Internecie! Trzeba działać już teraz, aby go ochronić! Co ty możesz na to poradzić?

Powiedz Parlamentarzystom by głosowali przeciwko „dostępowi warunkowemu” do Internetu! Przypomnij im, że potrzebują Twojego głosu w Czerwcu, a internet daje nam możliwości by obserwować i oceniać ich działania. Musisz wiedzieć, że nie jesteś sam/a. Setki organizacji i tysiące ludzi pracują nad tym już teraz, kontaktują się ze swoimi parlamentarzystami i informują ich o tej sprawie.

Działaj teraz:

  1. Pisz listy, dzwoń lub wysyłaj e-maile do członków Parlamentu Europejskiego. Tutaj masz link z adresami i telefonami. Możesz także wykorzystać program który wysyła listy do wszystkich parlamentarzystów. Upewnij się czy naprawdę otrzymali wiadomość. Razem musimy wywrzeć odczuwalną presję. W śród linków znajdziesz list. Przerób go według własnego uznania, podkreślając czym dla Ciebie jest wolność i swoboda w internecie.
  2. Propaguj i rozpowszechniaj informacje o tej akcji.
  3. Subskrybuj tą stronę by być na bieżąco. Jeśli możesz przetłumacz lub zgłoś poprawki do tłumaczenia.

Poniżej możesz pobrać plik tekstowy w którym zapisałem wszystkie adresy e-mail Polskich Parlamentarzystów. Wysyłając e-maile programami pocztowymi korzystajcie z opcji UDW. (Ukryte Do Wiadomości) dzięki temu odbiorca nie będzie wiedział, że list był rozsyłany masowo. Staraj się wysyłać listy fizycznie – można liczyć, że te będą mniej ignorowane.

Spis adresów Posłów Parlament Europejskiego (426)