Home > Informatyka > HP Recovery Manager – badziewie jakich mało

HP Recovery Manager – badziewie jakich mało

HP Recovery Manager

HP Recovery Manager

Sytuacja zmusiła mnie do użycia HP Recovery Manager-a by  postawić na nogi mojego HP dv7-1150ew. Ten model ma 2 fizyczne dyski twarde po 250 GB każdy. Na pierwszym dysku miałem kilka partycji. C: 40 GB Windows 7 RC, potem 20 GB wolnej przestrzeni(w przyszłości miał tam stanąć Debian), dysk D 50 GB na programy, potem dysk E 116 GB na Filmy i na końcu 7  GB partycja HP Rcovera, na drugim dysku dwie partycje po 116GB.

Wszystko ładnie pięknie ale po użyciu tego gówna, znikły wszystkie partycje z pierwszego dysku fizycznego. Pojawiła się tylko jedna 66GB partycja z systemem. Nie spodziewałem się tego, owszem były komunikaty że dysk zostanie sformatowany i Windows wgrany na nowo ale komunikat nie wskazywał wyraźnie że chodzi o cały dysk fizyczny. Po jaki chuj HP Recovery Manager kasuje 250GB partycji gdy pre-instalowany Windows zajmie tylko 25 GB?

Ktoś kto to kurwa wymyślił był bezczelnie wygodnicki, to naprawdę wygodne z punktu widzenia HP, wyjebać wszystko i zainstalować prosto jak z fabryki. Ale to nie jest dobre rozwiązanie dla zwykłego użytkownika. Gdybym się spodziewał to bym kombinował bo mam takie możliwości (kieszeń na zewnętrzne HDD) ale co ma zrobić ktoś kto ma zapchane dyski i nie ma gdzie tych danych ochronić?

Znacznie lepsze rozwiązanie tej kwestii ma Acer, laptopa tej firmy miałem poprzednio do kwietnia tego roku gdy po 3 latach spalił się chipset graficzny na płycie głównej kupiłem właśnie HP. W Acerze system odzyskiwania kasował zawartość pierwszej partycji wymóg był tylko jeden – jej rozmiar.

Zastanawiałem się czy tak na prawdę nie jest to wada ukryta produktu. W raz z laptopem sprzedawany jest Windows OK. Normalny przy instalacji nie kasuje mi danych na innych partycjach. Mogę wybrać gdzie i jak go zainstaluje natomiast w wersji autorskiej HP (i innych producentów) jest to forma niepełno wartościowa. Nie mogę go używać tak jak normalnego, innymi słowy jest niepełno wartościowy a swą niepełno wartościowość ujawnił po czasie. W umowie nie było nigdzie że dostaje niepełnowartościowy system którego nie da się instalować bez utraty danych!

Na przyszłość zrobię tak jak ten gość….

http://jakilinux.org/gnu/zwrot-pieniedzy-za-windows-jak-to-zrobic-w-polsce/
i ten
http://wyhacz.gazeta.pl/Wyhacz/1,88542,5230477,Sad_nakazal_oddanie_pieniedzy_za_niechciane_Windows.html
oraz  ten
http://news.slashdot.org/article.pl?sid=06/11/08/1358207&from=rss
i jeszcze kilku innych.

Kategorie:Informatyka Tagi:, ,
  1. Duch
    Listopad 7th, 2009 at 23:33 | #1

    Do mojego asusa dostałem płytke, z obrazem partycji z zainstalowanym systemem. Na szczęście nie ma takiego samego błędu jak HP Recovery Manager. Zawiera jednak pewien absurd.
    Laptopa kupiłem z dyskiem 320 GB. Po uruchomieniu go zauważyłem, że istnieje tylko jedna partycja o pojemności 320 GB (no oczywiście, że mniej niż 320 GB, ale chodzi mi o fakt, że cały dysk to była jedna partycja). Chciałem podzielić jakoś dysk. Wkładam płytke z nagraną partcją systemową i do wyboru jest kilka opcji w tym:
    -sformatuj dysk i skopiuj partycje Recovery
    -sformatuj pierwszą partycje i skopiuj partycje Recovery

    Nie było by w tym nic nadzwyczajnego gdyby nie to, że menu startowe na płytce recovery nie pozwalało na dzielenie dysku (tak jak w XP) [partitiom magic i inne cuda na kiju do dzielenia dysku poza windowsem nie działały. Trzeba było podzielić partycje w locie. Czyli dzielić partycje w czasie gdy działa na niej OS w tym wypadku VIŚTA. Ileż namęczyłem się z tym to brak słów. Wszystko przez to, że nikt nie pomyślał, że partycja wielkości dysku jest hmmm nie funkcjonalna?

  2. Styczeń 7th, 2010 at 16:22 | #2

    Dlatego najprościej jest robić wszystko ręcznie, nie korzystać z żadnych magicznych wynalazków ;)
    Kiedy jeszcze miałeś dobry system (a najlepiej zaraz po skonfigurowaniu go sobie pod swoje potrzeby i doinstalowaniu wszystkich niezbędnych programów), spod jakiegoś linuksowego LiveCD zrobić przez dd obraz partycji C: na innej partycji (wcześniej wypełnic całe nieużywane miejsce na partycji C: zerami żeby plik obrazu dobrze się skompresował – są do tego programy…) i jak trzeba będzie ją odtworzyć to tylko znowu zabootować z LiveCD i przegrać ten obraz w przeciwnym kierunku…
    Wiele razy tak odtwarzałem Windowsy na dziesiątkach komputerów…

  1. Brak jeszcze trackbacków
*