Społeczno ekonomicze skutki piractwa komputerowego.
Trwająca nagonka procesowo-legislacyjna, proces The Pirate Bay, potem wprowadzenie prawa BREIN w Szwecji, ostatnio przepchnięta ustawa HADOPI we Francji, oraz próba aplikacji prawa USA na terytorium Włoch, skłoniła mnie do zastanowienia nad istotą i wpływem piractwa komputerowego na społeczeństwo od strony ekonomicznej.
Czy piractwo komputerowe jest kradzieżą?
Zacznijmy od definicji prawnej „kradzieży”.
Kradzież (art. 278 kk) to zabór cudzej rzeczy w celu przywłaszczenia. Pod pojęciem zaboru rozumie się fizyczne wyjęcie rzeczy spod władztwa właściciela. Dotyczy to również przedmiotu pozostawionego przez niego w znanym mu miejscu w zamiarze późniejszego jej zabrania. Wymóg dokonania zaboru oznacza, że nie jest możliwa kradzież rzeczy znalezionej przez sprawcę lub jemu powierzonej…
Którą należy uzupełnić o definicję „rzeczy”.
Rzecz w sensie prawnym i ekonomicznym to przedmiot materialny (obiekt przyrody w stanie pierwotnym lub przetworzonym) na tyle wyodrębniony, że może stanowić dobro samoistne w stosunkach społeczno-gospodarczych (w obrocie)…
Więc według prawa, program czy plik komputerowy nie jest rzeczą. W odróżnieniu od nośnika na którym owy program, plik jest zapisany. Na podstawie definicji KK nie możemy uznać tożsamości piractwa i kradzieży.
Nawet pomijając aspekt prawny zrównywanie piractwa z kradzieżą jest w moim mniemaniu nadużyciem. To tak jak by zrównywać w odpowiedzialności sprawce kradzieży pysznego krwistego steku i sprawce kradzieży przepisu na ów stek. Owszem jest coś takiego jak kradzież pomysłu można, wpaść na ten sam pomysł niezależnie. To ze ktoś wpadnie na ten sam przepis nie czyni z niego złodzieja, ale jak ukradnie mi zeszyt z notatkami już tak. A co jeśli przepisze tylko tekst z przepisem? Czy to kradzież czy nie? Zabrał ale nie pozbawił. Nie przystaje to do pierwotnej definicji, piractwo nie przystaje do pierwotnej definicji kradzieży.
Piractwo jest określeniem i formą samą w sobie. Oderwaną pochodną kradzieży. Jest to nowa forma działania z nieodpowiednią nazwą, wywiedzioną jak sądzę z piractwa morskiego polegającego na kradzieży dóbr fizycznych.
Każdy z następujących czynów stanowi piractwo:
- wszelki bezprawny akt gwałtu, zatrzymania lub grabieży popełniony dla celów osobistych przez załogę lub pasażerów prywatnego statku lub samolotu i wymierzony:
- na morzu pełnym przeciwko innemu statkowi morskiemu lub powietrznemu albo przeciwko osobom lub mieniu na pokładzie takiego statku morskiego lub powietrznego,
- przeciwko statkowi morskiemu lub powietrznemu, osobom lub mieniu w miejscu niepodlegającym jurysdykcji żadnego państwa;
- wszelki akt dobrowolnego udziału w korzystaniu ze statku morskiego lub powietrznego, jeżeli jego sprawca wiedział o okolicznościach nadających takiemu statkowi charakter pirackiego statku morskiego lub powietrznego;
- wszelki akt podżegania do popełnienia czynów określonych w punktach (1) i (2) lub wszelki akt celowego ułatwiania popełnienia takich czynów.
Magiczna efektywność
W czasach genezy tego prawa tworzenie czegoś z niczego było zarezerwowane tylko dla magików i alchemików. Dziś stworzyć Windows-a z innego Windows-a może każdy, a prawie każdy z nas ma w domu magiczną różdżkę (komputer) za pomocą której może stworzyć coś (program) z niczego (no dobra z sekwencji polaryzacji magnetycznych) kopię programu. A efektywność mierzona stosunkiem wysiłku włożonego w osiągnięcie celu do rezultatu graniczy z magią. Dla części naszych rodziców na pewno a dla naszych babć i dziadków to czarna magia w czystej postaci. Ta ”magiczna” efektywność jest podstawą każdej firmy programistycznej, muzycznej czy medialnej.
Niegodziwość piratów
Pan Jan poszedł kupić komputer po czym idzie do Wacka i dostaje od niego płytę z systemem operacyjnym Windows Vista Ultimate którego wartość wynosi 1100 zł ale kosztuje Jana 0 zł. Czy Jan ukradł firmie Microsoft 1100 zł?
Pani Janina poszła do sklepu kupić komputer po czym idzie do Wacka i dostaje od płytę z systemem operacyjnym Ubuntu którego wartość wynosi nomen omen tyle ile na siebie zapracuje ale kosztuje Janinę 0 zł. Czy Janina ukradła firmie Microsoft 1100 zł?
Tu pojawia się pojęcie Koszt alternatywny – w wielu podręcznikach z zakresu ekonomii jest również definiowany jako koszt potencjalnie utraconych możliwości (lub jako koszt utraconych korzyści). Można to tłumaczyć w następujący sposób: Załóżmy, że otwieramy przedsiębiorstwo. Naszym głównym celem jest osiąganie jak najwyższych obrotów, ale może się zdarzyć sytuacja, w której nasze przedsiębiorstwo nie zarobi nic – właśnie wtedy tracimy potencjalny zysk, jaki moglibyśmy zarobić, gdybyśmy zatrudnili się u innego przedsiębiorcy i to właśnie jest koszt alternatywny.
Inaczej mówiąc, koszt alternatywny jest to wartość najlepszej z możliwych korzyści utraconej w wyniku dokonanego wyboru. Zatem koszt alternatywny:
- jest zawsze ponoszony przez osobę podejmującą decyzję,
- jest określony w chwili dokonywania wyboru,
- ma charakter subiektywny.
Kosztem alternatywnym jest w tym wypadku koszt zatrudnienia i opłacenia setek programistów i tysięcy godzin ich pracy. W obu przypadkach dochodzi do zmarnowania tego wydatku. W pierwszym przypadku pan Jan korzysta nie odpłatnie z wysiłku programistów MS, nie ulega wątpliwości nie moralność zachowania pana Jana. W drugim przypadku pani Janina korzysta nieodpłatnie z efektów pracy innej grupy programistów i nie kupuje produktu MS.
Oboje osiągnęli korzyść, co ciekawe z punktu widzenia skarbówki pani Janina także powinna zapłacić podatek od przychodu. Swego czasu wychodziły na jaw próby opodatkowania korzyści z wykorzystania OpenOffice i próba oszacowania należności podatkowej na podstawie ceny… Microsoft Office.
Wpływ firm
Firma podejmując decyzję o wyborze niszy rynkowej musi być świadoma, choć by z analizy SWOT, zagrożeń płynących z otoczenia danej formy działalności. Firmy górnicze muszą brać pod uwagę prawdopodobieństwo występowania trzęsień ziemi, przewoźnicy muszą brać pod uwagę ceny paliw, a firmy programistyczne muszą brać pod uwagę piractwo. I biorą je świadomie. Jest to biznes który nagina jedna z fundamentalnych zasad ekonomi! Zasadę ograniczoności zasobów. Za to naginanie wolny rynek każe takie firmy piractwem równoważąc strony rynku. Czym jest ta ograniczoność (rzadkość) zasobów?
Rzadkość – jedno z podstawowych pojęć ekonomii, określające ograniczoną ilość zasobów w stosunku do nieograniczonych potrzeb.
Rozbieżność pomiędzy nieograniczonymi potrzebami a ograniczonymi zasobami, służącymi ich zaspokajaniu powoduje, że nie wszystkie potrzeby będą mogły być zaspokojone jednocześnie. Potrzeby pozostają względem siebie w stosunku konkurencyjnym – zaspokojenie jednej oznacza konieczność rezygnacji z zaspokojenia określonej części pozostałych potrzeb. Tym samym rzadkość zmusza do racjonalnego gospodarowania dostępnymi zasobami celem zaspokojenia konkurencyjnych potrzeb.
Pojęcie rzadkości stanowi kryterium podziału na dobra rzadkie i dobra wolne. W tym sensie dobra wolne to takie dobra, które występują w nieograniczonych ilościach. Takie dobra jak powietrze lub woda były uważane za dobra wolne, obecnie dominuje pogląd, że wszystkie dobra są rzadkie.”
Na podstawie powyższego można stworzyć nową definicje piractwa komputerowego.
Piractwo – to przenoszenie programów nie darmowych będących dobrami rzadkimi do grupy dóbr wolnych – darmowych- co powoduje zmniejszenie przychodu twórcy.
Niegodziwość twórców
System karny i ustalona cena wymusza na konsumentach zakup droższego produktu który mógł by być tańszy gdyby istniała realna konkurencja. Jednak dla Windows’a konkurencja nie istnieje. Jest to skutkiem patentowania oprogramowania w stanach, które na mocy prawa tworzy monopol i godzi w interesy jednostek i społeczeństwa. Linuks nie ma wystarczającego efektu sieciowego by zagrozić pozycji tego systemu operacyjnego. To także nie godziwe wykorzystanie aparatu państwowego do promowani jednego słusznego systemu. Zwłaszcza iż w szkołach podstawowych nie uświadczysz zajęć na innym systemie niż Windows. Cały program MSDNAA jest jednym flagowym przykładem gdzie koegzystencja uczelni i firmy Microsoft daje największe owoce. Ja korzystam z tego owocu do dziś. Każdy kto zakończy studia nie musi kasować zainstalowanego Windows’a, a jeśli zachowa plik rejestracyjny może reinstalować go dowolna ilość razy i nikt nie będzie w stanie zakwestionować legalności kopi.
Monopol koncernów – zanim przejdę dalej trzeba oddać odrobinę sprawiedliwości iż monopole dzielimy oficjalnie na 3 kategorie:
- naturalne wynikłe ze struktury kosztowo dochodowej (mały dochód wielkie nakłady początkowe) np. infrastruktura drogowo kolejowa,
- na monopole rynkowe gdzie jedna firma zyskuje ogromną przewagę nad pozostałymi konkurentami w wyniku różnorodnych czynników np. lepszej organizacji.
- 3 grupa monopoli najgorsza ze wszystkich, to monopole państwowe tworzone przez państwo na jego potrzeby. Zazwyczaj są to branże o niskim nakładzie o ogromnych zyskach np. przemysł tytoniowy, telewizyjny, alkoholowy, zbrojeniowy, czy narkotykowy (ups. Napisałem narkotykowy chciałem napisać farmaceutyczny).
Co by się stało gdyby istniała firma robiąca coś z niczego a wszyscy ludzie na świecie potrzebowali tego czegoś i nie mogli by tego mieć w żaden inny sposób jak kupując u jedynego producenta? Proste była by to najbogatsza firma świata ups… to zupełnie jak Microsoft. Jeśli są wstanie być tak wysoko oznacza to ni mniej ni więcej nieskuteczność piractwa w obalaniu ich bogactwa.
Lobbing koncernów medialnych, wytwórni muzycznych, producentów oprogramowania – zwłaszcza korporacji pokroju Microsoft, Corell, Adobe, Sisco i im podobnych. Ich wysiłki i naciski na tworzących prawo maja za środek do celu wykorzystanie aparatu państwowego do wymuszenia na niepokornych piratach posłuszeństwa. Skutkiem tych wysiłków są właśnie przepisy HADOPI, BRAIN, czy proce TPB.
Piractwo a cena
Firma która ma określone zasoby kadry programistów i pieniędzy tworzy program który powiela i może to robić bez kosztowo. Gdyby MS dystrybuowało masowo Windows-y przy pomocy P2P mogli by je sprzedawać po 100 lub mniej złotych. A nie po 1100 zł. A mimo to wykorzystują swoją monopolistyczną pozycję i narzucają cenę oraz ograniczają podaż co jest sprzeczne z zasadą wolnego rynku. Wolny rynek zawsze znajdzie rozwiązanie takiego problemu – w tym wypadku piractwo.
Taki model biznesowy wynika z optymalizacji wielkości produkcji. Zwiększania produkcji i zmniejszania kosztów jednostkowych nie można ciągnąć w nieskończoność. Istnieje optymalna wielkość produkcji, która jest wypadkową wielu czynników takich jak cena, koszty stałe, popyt prognozowany i wie innych czynników. Kalkulacja ta nie kieruje się minimalizacja ceny w celu zachęcenia większej liczby klientów gdyż nie jest to jednoznaczne z maksymalizacją zysku. W wielu branżach opłaca się produkować mniej i sprzedawać drożej gdyż zwiększa to przychód jednostkowy. Jeśli M$ ustaliło cenę Windows Vista Ultimate na 1100zł to jest to wynikiem zimnej kalkulacji mającej na celu maksymalizacje zysku. Koszt lobbingu i promowania kampanii anty pirackich stanowi jego część.
Choć walka z piractwem jest wliczona w ceny wielu produktów nie tylko programów ale, miedzy innymi kser i nagrywarek, to piractwo sam o w sobie nie zostanie zniszczona przy pomocy bata, i firmy są świadome nie doskonałości i nieefektywności metod państwowych. Obniżenie kosztów oprogramowania jest jednym z wyników działalności piratów. Korzyścią dla społeczeństwa z piractwa jest obniżenie cen legalnych programów, muzyki i filmów. Kosztem są rosnące represje prawne.
Podziemny rynek dystrybucji jest manifestacją nie godzenia się części użytkowników z ceną sytemu, płyt i filmów. Część ściąganych rzeczy jest po prostu nie osiągalne w inny sposób. I tak codziennie do The Pirate Bay łączy się około 15 milionów Janosików i Robin Hood’ów. Gdy jeden człowiek robi coś w brew prawu trzeba go zmienić, jeśli 15 milionów ludzi dziennie robi coś w brew prawu to trzeba zmieniać prawo.
Źródła:
http://prawo.vagla.pl/node/8240 http://dearkitty.blogsome.com/2009/01/ http://lex.jasinski.pl/?p=48 http://pl.wikipedia.org/wiki/Rzecz_%28prawo%29





Te plakaty „antypirackie” które pokazujesz na ilustracjach w rzeczywistości nie są antypirackie tylko anty-antypirackie, tzn. skierowane przeciwko kampaniom antypirackim
A tak w ogóle, to ja też jakiś czas temu popełniłem tekst na podobny temat – zapraszam:
http://www.ap.krakow.pl/~raj/p_prawa.php3
@raj
Myślisz, że to przypadek