Nowa seria wpisów… debil tygodnia
Począwszy od dziś raz na tydzień będę nadawał tytuł debila za debilne pomysły. Coś na podobieństwo „Dushbag of the Day” nadawanego przez Philipa DeFranco. Jako pierwszy ten wielce nie zaszczytny tytuł otrzymuje…
Za pomysł nałożenia obowiązku nagrywania kupujących w sklepach monopolowych. Cały tekst artykułu z http://wiadomosci.gazeta.pl cytuję poniżej.
Każdy klient, kupując w sklepie alkohol, ma być filmowany i nagrywany na twardy dysk. Co kupuje, ile, wszystko z dźwiękiem i w kolorze – chce tego sejmowa komisja „Przyjazne państwo”
Kamery w sklepach wymyśliła Państwowa Agencja Rozwiązywania Problemów Alkoholowych (PARPA). Mają ograniczyć spożycie alkoholu wśród nieletnich. – 90 proc. dzieci poniżej 15. roku życia zna smak alkoholu. Aż 70 proc. twierdzi, że nie ma problemów z jego kupnem – twierdzi Krzysztof Brzózka, dyrektor PARPA. – Zgłosiłem pomysł posłom z komisji „Przyjazne państwo”. Powiedzieli: super.Jeśli wypalą kamery w sklepach, można będzie pomyśleć o kamerach w pubach i restauracjach – rozmarza się Brzózka.
- Kamery już nas nagrywają, gdy kupujemy paliwo na stacjach benzynowych. Dlaczego nie można by nagrywać ludzi kupujących alkohol – mówi Mirosław Sekuła (PO), przewodniczący komisji „Przyjazne państwo”, którą powołano, by odbiurokratyzować gospodarkę i ułatwić życie obywatelom.
Kamery nagrywałyby każdego klienta stoiska monopolowego. Urząd miasta w każdej chwili mógłby żądać od sklepu nagrań z ostatnich 30 dni. Za to, by kamera się nie zacinała, a obraz był wyraźny, odpowiadałby sprzedawca. Jak mówi Sekuła, o tym, czy kamery instalować na terenie danej gminy, decydowałyby lokalne władze.Zalety? Według autorów pomysłu jest ich dużo. – Przychodzi kilku nieletnich osiłków i chce kupić wódkę. Sprzedawca się boi i sprzedaje. Z kamerą nad sobą będzie mógł powiedzieć: nie sprzedam wam, jesteście nagrywani – wyjaśnia Brzózka.
Jeśli wypalą kamery w sklepach, można będzie pomyśleć o kamerach w pubach i restauracjach
Kamery mają też wyeliminować inną patologię. – W naszej branży stosuje się wredne zagrywki. Właściciel sklepu przekupuje sprzedawczynię u konkurencji, żeby sprzedała alkohol nieletniemu. I dzwoni na policję, a sklep traci koncesję. Odzyskać ją może najwcześniej za trzy lata – opowiada nam przedstawiciel dużej sieci sklepów.
Posłowie chcieliby, aby kamery obraz nagrywały i wyświetlały go na specjalnym monitorze, a także rejestrowały dźwięk, włączały się, kiedy klient podchodzi do stoiska. Taki sprzęt słono kosztuje – ok. 10 tys. zł na jednym stoisku.
- To nakładanie kolejnych kosztów na przedsiębiorców. Jesteśmy zdecydowanie przeciw – twierdzi Piotr Jaworski z Krajowej Izby Gospodarczej.
Posłowie obiecują dofinansowanie kamer – gminy miałyby zwracać do 650 zł za montaż jednej.
- To jakiś absurd – mówi Janusz Palikot (PO), zastępca Sekuły w „Przyjaznym państwie”, a wcześniej jej szef. Nie był na posiedzeniu w sprawie kamer. Jego zdaniem to niedopuszczalna ingerencja państwa w wolność obywatela.
- Wątpliwości można mieć w przypadku montowania kamer w przebieralniach czy szatniach, bo to podglądactwo, ale nie w przypadku sklepów z alkoholem – ripostuje Sekuła.
Psycholog Jacek Santorski: – Kupno alkoholu to rzecz intymna. Filmiki z zakupami alkoholu w mig pojawią się w internecie. Ludzie będą je montować tak, aby ośmieszyć kupujących. Trzeba będzie więc monitorować tych, którzy pilnują kamer. I rzecz jasna monitorować również tych, którzy będą sprawdzać zapis z kamer, a wreszcie wszystkich, którzy będą ścigać tych, którzy sprzedają nieletnim alkohol, bo oni też będą mieli dostęp do nagrań. Przypomina mi to orwellowską politykę Wielkiego Brata.
Według Santorskiego lepszym sposobem na ograniczenie sprzedaży niepełnoletnim byłyby zakupy kontrolowane.
Co dalej z projektem? – Wysłaliśmy go do biura analiz sejmowych, aby stwierdzili, czy jest zgodny z prawem. Jeżeli się okaże, że tak, w ciągu miesiąca wyślemy go do marszałka Sejmu – mówi Sekuła.
Rzeczniczka generalnego inspektora ochrony danych osobowych Małgorzata Kałużyńska-Jasak: – Posłowie powinni nas zapytać, czy pomysł jest legalny. Nie zrobili tego.
Źródło: Gazeta Wyborcza


