Home > Ekonomia, Polityka > Tarcza rakietowa C.D.

Tarcza rakietowa C.D.

Pisałem już wcześniej, że jestem przeciwnikiem budowy Tarczy Rakietowej w Polsce. Umowa ta stawia Polskę u rubieży ROSJI z palcem, (kilkoma PATRIOTAMI) w dupie, w bardzo nie wygodnej pozie. Bez możliwości manewru. Pytam! Czym różni się sytuacja w której postawiły nas USA i marionetkowy rząd Polski z prezydentem i premierem razem. Od sytuacji gdy Rosja radziecka rozmieszczała rakiety balistyczne na Kubie?

Tym, że od „polskiej” tarczy rakietowej do Moskwy jest 1200km. A od Stolicy Kuby do Washingtonu jest 1800km.

To nie jest problem konfliktu USA-ROSJA, to jest konflikt stylu zniewolenia. Który styl zniewolenia wybieramy?
Wypaczony globalizacją kapitalizm, którego ostatecznym celem jest sprawienie by każdy zarabiał efektywnie, tzn. najmniej jak to możliwe. Innymi słowy ile powinien zarabiać niewykształcony pracownik w Polsce? 5 zł na dzień… Bo tyle zarabia niewykształcony pracownik w globalnej gospodarce Chińskiej.
Drugi wybór to polityka ala, Rosja czyli oligarchia postkomunistyczna. W zasadzie posługująca się tymi samymi mechanizmami co korporacjonizm amerykański. Ale, jako że społeczeństwo postradzieckie jest przyzwyczajane do życia pod butem aprobuje, niższe standardy jeśli chodzi o prawa człowieka, już dziś. I tego stylu się boimy.

To globalny proces. Mający na celu ujednolicenia różnic. Którego głównym motorem napędowym jest efektywność robotników, i dochody tych już bogatych. Jesteś za drogi wypad. U chinoli postawimy fabrykę. Dotknęło polski rynek. Ile fabryk padło, ile firm odzieżowych produkuje w chinach?

Ale jak to się na do tarczy?

Tarcza to narzędzie techniczne ograniczająca wpływów ekonomiczno politycznych Rosji do jej post 1989 obszaru. To metoda na bezkarne poszerzanie wpływów USA na świecie. Bez zagrożenia atakiem nuklearnym ze strony Rosji. I jedni i drudzy podskubują państwa buforowe po kawałeczku. Tu Afganistan, tam Osetia, tam Iran, tam Gruzja.

Oczywiście stawiam się po stronie cywilizacji zachodniej i USA. Ale wmieszywanie się do konfliktu jest jak wchodzenie w ogień krzyżowy. Łatwo można dostać „przypadkiem”.

Mamy na świecie 4 rodzaje państw: USA, ROSJĘ, Bufory i Barykady. Jeszcze do niedawna „Państwa Buforowe” to między innymi Litwa, Łotwa, Estonia, Białoruś, Polska, Ukraina, Mołdawia, Rumunia, Bułgaria, Turcja, Gruzja, Armenia, Azerbejdżan.
Do państw barykad zaliczam, Afganistan, Irak i Izrael. Wszyscy wiemy jak zasranie wygląda tam życie. Od niedawna także Gruzję i niestety Polskę, od kiedy wzięła na swoje terytorium tarczę rakietową.

Oligarchom w USA i Rosji nie zależy na tym by zniszczyć przeciwnika. Tylko o to by z nim walczyć. „Cel to gonić króliczka, ale nie łapać go.” Dlatego nigdy nie było wojny „Wschodnio – Zachodniej” na terenie Rosji lub USA. Przynajmniej do puki jest ryzyko związane z zasadą „martwej ręki”. Po prostu nikt by nie wygrał, ale…

Jeśli tarcza będzie gotowa Rosja będzie w szachu! Przyparta do muru? Co wtedy zrobi. Albo co zrobi by temu zapobiec?!

Wszelkie wojny będą wywoływane bo zwiększają podaż. Broni, paliw, mięsa armatniego, a potem materiałów budowlanych na odbudowę. Dlatego wojny będą wybuchały w obcych ogródkach…

My, Polacy możemy mieć tylko nadzieję i tak kierować polityką by nie był to POLSKI OGRÓDEK!

  1. Kowal
    Wrzesień 8th, 2008 at 16:56 | #1

    Ja sądzę, że w tej sytuacji mieliśmy dwa wyjścia: albo USA, albo Rosja. Nie mogliśmy wybrać niestety UE (bo nic nie dawało, nie chroniło to nas przed zakusami Rosji) ani nie mogliśmy pozostać bierni (jak będziemy cicho to nikt nas nie zauważy i się od nas odczepią, wtedy będziemy mieć spokój) bo jak to wcześniej Gru zauważył jesteśmy (jeszcze) państwem buforowym, a bierność spowodowałaby to, że to nie my byśmy wybierali, tylko weszlibyśmy w strefę wpływów tego państwa, które w danym okresie uzyskałoby przewagę, bądź zdecydowało się na skrajne działania. Dlatego mimo, że nie jestem zachwycony tarczą, uważam, że jest to droga najlepsza (ale niekoniecznie dobra). Po prostu jesteśmy w takiej sytuacji, że musimy wybierać nie pomiędzy dobrem a złem, a pomiędzy większym złem a mniejszym złem. I co by tu nie mówić (choćby patrząc na historię) to Rosja jest tym większym złem; bliższy mi jest jak to Gru nazwał: „wypaczony globalizacją kapitalizm” i cywilizacja zachodnia, niż „oligarchia komunistyczna” i wschodni bat. Co by tu nie mówić, ale wykorzystywanie nas przez USA nie doprowadzi (w moim przekonaniu) do takiej sytuacji jak choćby komunizm. No chyba, że będzie wojna, ale tego raczej USA i Rosja stara się unikać. Skąd te stwierdzenie? Bo jeżeli nie doszło pomiędzy nimi do otwartego konfliktu militarnego podczas tzw. zimnej wojny to sądzę, że i tym razem też nie dojdzie. Miejmy tylko nadzieję, że Polska nie będzie tym dla USA czym w tamtym okresie był Afganistan, Wietnam itp. Bo jedyną gwarancją naszego bezpieczeństwa jest przekonanie Rosji przez USA, że Polska nie jest tylko krajem partnerskim, ale 51 stanem. Wtedy Rosja nas nie zaatakuje. Wiem, że to może podrażniać naszą dumę narodową, skłaniać do pytań i refleksji na temat naszej suwerenności itp. Ale moim zdaniem daje nam gwarancję bezpieczeństwa. Poza tym trochę suwerenności straciliśmy wchodząc do UE i na razie jakoś na tym wychodzimy in plus.

  2. Wrzesień 8th, 2008 at 22:15 | #2

    Trafne spostrzeżenie, sprowadza mój anty imperializm amerykański do bardziej przyziemnego poziomu. Owszem, sytuacja zmusi nas prędzej czy później do dokonania wyboru. Ba wyboru dokonaliśmy (symbolicznego) już w 1989r. Potem dokonaliśmy wyboru formalnego 1 maja 2004r. Trzeba będzie dokonać wyboru fizycznego… a zapomniałem tego dokonali już podpisując umowę o tarczy bez pytania nas o zgodę.
    Zwróciłeś uwagę, że nie było bezpośredniej wojny USA-ROSJA. Owszem ale to dlatego, że obie strony mają w zanadrzu broń ostateczna a to trzyma obie strony na dystans. I jak powiedziałem walczą u innych w ogródkach. II Wojna Światowa była „zimną” wojną USA-ROSJA od kiedy armia czerwona przekroczyła Wisłę. Obie strony stały zająć jak najwięcej dla siebie… rajd na Berlin. Podobne sytuacje gdzie armia jednego z krajów walczy w otwartej wonie a druga strona dostarcza broń i pieniądze napadniętemu powtarza się przez cały XX wiek. (Afganistan, Irak, Korea, Wietnam, Gruzja, Izrael i cała masa innych.)
    Cały pic polega na równowadze w możliwościach destrukcyjnych arsenałów obu mocarstw. Dlatego tak ważne były umowy rozbrojeniowe START I i START II. Ameryka budując swój system totalnej obrony rakietowej wychodzi z tych umów tylnymi drzwiami. Zamiast zwiększać ilość głowic. „Uodparnia” się na atak przeciwnika. Puki jest równowaga jest jako taki pokój.
    USA powoli, prowadzi politykę przypierania Rosji do muru. Tak to bardzo fajnie, też się cieszę, że kacapom się dostaje. Ale niepokoi mnie drażnienie Rosji. To jak dziobanie patykiem po jajcach starego tygrysa chorego na wściekliznę. Wygląda tak biednie, i niepozornie ale nie chciał bym stać w zasięgu jego pazurów gdy się odwinie.

  1. Brak jeszcze trackbacków
*